wtorek, 5 marca 2013

Rozdział dwudziesty czwarty ♥

Paul chodził nerwowo po moim pokoju i głęboko się nad czymś zastanawiał. Nie miałem pojęcia, co o tym wszystkim myśleć. O co mogło mu chodzić? Co ja takiego zrobiłem? Jakoś nic specjalnie nie przychodziło mi do głowy, a nasz menadżer wyglądał na nieźle wkurzonego. Nie kłóciliśmy się i ogólnie wszystko było w porządku. Więc skąd ta nagła wizyta i złość? Wiedziałem, że za niedługo się dowiem. I czułem, że powoli zaczynam się bać. W pewnym momencie po prostu nie wytrzymałem i odezwałem się jako pierwszy.
-Paul, możesz mi powiedzieć, o co ci chodzi? - spytałem zniecierpliwiony.
W końcu stanął i popatrzył na mnie przenikliwym spojrzeniem. Skrzyżował ramiona na piersi i wziął głęboki oddech. Zaczęło się.
-Krótka piłka, Harry - odezwał się twardo - jesteś z Rose?
-Ja.. tak, jesteśmy razem - powiedziałem niepewnie. Więc o to chodziło..
-Nie wierzę, że jesteś taki głupi! Przecież was ostrzegałem, mówiłem, żebyście nie wiązali się ze zwykłymi dziewczynami!  
-Nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi..
-Jak to o co mi chodzi? Do cholery, Styles! Potrzebujecie teraz rozgłosu, nie rozumiesz? Wiesz, co wybuchnie w mediach? Jednym słowem horror! 
-Do czego zmierzasz? - warknąłem zniecierpliwiony.
-Modest nie wyraża na to zgody. A ja się im podporządkowuje.    
-Paul, ja ją kocham, rozumiesz? Jest dla mnie naprawdę ważna. Zależy mi na niej!
-Więc tym trudniej będzie ci to zakończyć.
-Że co? 
-To, co słyszałeś. Masz z nią zerwać. Nie obchodzi mnie, jak to zrobisz. Przykro mi, ale nie możecie być razem. To wbrew wszystkiemu.
-Ty sobie chyba żartujesz! - krzyknąłem i wstałem wściekły.
-A wyglądam, jakbym żartował? - warknął - Nie chciałem mieszać się do waszego życia prywatnego, ale nie zostawiacie mi wyboru. Ten związek ma przestać istnieć.
-Nie zrobię tego. Nie ma mowy! Kocham ją i z niej nie zrezygnuję! Nigdy!
-Dobra, to inaczej. Albo z nią zrywasz, albo ja odwołuję wam trasę. 
-Nie zrobisz tego - syknąłem - nie możesz!
-Mogę. I właśnie to robię. Daję ci tydzień. To ostateczna decyzja. Radzę ci, żebyś się z tym pogodził.
Po tych słowach wyszedł z mojego pokoju, trzaskając drzwiami. Byłem wściekły i rozdrażniony. Miałem ochotę zacząć krzyczeć i rzucać przedmiotami, które miałem pod ręką. Jak Paul mógł zrobić mi coś takiego? Przecież to było potworne! Przez tak długi czas starałem się o Rose.. cierpiałem, gdy nie odwzajemniała mojego uczucia.. a teraz, gdy mogliśmy być razem, miałem to wszystko stracić? W głowie mi się to nie mieściło. To nie mogło się tak skończyć. Modest nie miał prawa decydować o moim życiu uczuciowym. Przecież ja też jestem człowiekiem i chyba mam prawo do szczęścia!
W końcu zrezygnowany usiadłem na łóżku, chowając twarz w dłoniach. Nie mogłem jej stracić.. nie teraz.. nie po tym wszystkim..
Podjąłem decyzję. Nie mogłem jej powiedzieć. Chciałem jak najlepiej wykorzystać ten czas. Nie potrafiłbym z nią zerwać. Dlatego musiałem utwierdzić ją w przekonaniu, że jest dla mnie najważniejsza. Nie mogłem zrezygnować. Paul musiał zrozumieć, że to nie jest wyjście. Wziąłem kilka głębokich oddechów i położyłem się na łóżku. Włożyłem ręce pod kark i bezczynnie gapiąc się w sufit, zastanawiałem się, jak będzie wyglądało moje życie. 
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Nie odezwałem się. Po chwili w progu ujrzałem Louisa, który bez niczego wszedł do środka i usiadł obok.
-O co chodzi? - spytał - Paul wyszedł stąd jak strzała. Pokłóciłeś się z nim czy co?
-Też byś się z nim pokłócił na moim miejscu - prychnąłem.
-Co takiego strasznego się stało? Kazał ci wyprostować włosy?
-Bardzo śmieszne Tommo, naprawdę. Uśmiałem się po pachy - warknąłem.
-Próbuję się tylko dowiedzieć o co tu chodzi. Może zaczniesz współpracować?
-Kazał mi zerwać z Rose - powiedziałem wściekle i usiadłem - da bum tss.
Lou patrzył na mnie z niedowierzaniem wymalowanym na twarzy. Chyba nie mógł uwierzyć w to, co właśnie usłyszał. Do mnie samego te słowa jeszcze nie docierały. 
-Jak to kazał ci zerwać z Rose? - odezwał się w końcu -  Tak po prostu? Bez powodu?
-Powiedział, że teraz potrzebujemy rozgłosu i nie mogę umawiać się ze "zwykłymi" dziewczynami - prychnąłem -  on i Modest się na to nie zgadzają. Mam tydzień, żeby to zakończyć.
-A.. co jeżeli tego nie zrobisz? - spytał niepewnie.
-Higgins odwoła nam trasę - syknąłem.
-Że co?!    
 -To, co słyszałeś Louis. Nie mam wyboru. 
Między nami zapadło milczenie. Tak niedaleko ode mnie znajdowała się dziewczyna, którą kochałem i chciałem dla niej jak najlepiej.. była tak blisko.. a ja nie mogłem z nią być. To było zdecydowanie nie fair.
-Kiedy zamierzasz jej powiedzieć? - spytał Tommo cicho. 
-Na pewno nie teraz - odpowiedziałem zdecydowany - chcę spędzić z nią jak najwięcej czasu. Nie chcę jej skrzywdzić.. cholera, czemu oni mi to robią?! 
Po tych słowach poczułem ogromny ból. Uderzył we mnie dopiero teraz. Czułem się, jakby ktoś brutalnie wyrwał mi serce. Poczułem łzy w oczach i za nic nie mogłem ich opanować. Louis bez słowa mnie przytulił i próbował uspokoić. Wtuliłem się w przyjaciela. Poczułem się bezradny jak jeszcze nigdy w życiu. Nie mogłem spojrzeć jej prosto w oczy i powiedzieć "to koniec". Wiedziałem, że nie dam rady. Więc co miałem zrobić? Wiedziałem, że stoję przed najważniejszą decyzją w moim życiu. I nie umiałem sobie z tym poradzić.


~Natalie~


Gdy wybierałam się do Londynu, najbardziej cieszyłam się z tego, że w końcu poznam swoich idoli. W końcu to marzenie każdej fanki. Bardzo stęskniłam się też za swoją przyjaciółką. Nie sądziłam, że wszystko tak się potoczy. Jeszcze nigdy nie byłam na tak ważnym balu charytatywnym, w dodatku z tyloma ważnymi i sławnymi osobami. Z One Direction zawsze najbardziej podobał mi się Harry, jednak to się zmieniło, gdy został chłopakiem mojej przyjaciółki, a ja zbliżyłam się do Zayna. Nigdy nie pomyślałabym, że Zayn się mną zainteresuje. W końcu miał dziewczynę, która do tej pory wydawała mi się w porządku. Jednak jak widać, pozory mylą. 
Tyler ciągle do mnie wydzwaniał. Miałam już tego powoli dość. Przez ostatni czas sporo się kłóciliśmy. Nie umieliśmy się dogadać nawet w najbanalniejszej sprawie. Email z wyzwiskami tylko pogorszył sytuację. Wiedziałam, że go kocham, ale to wszystko mnie wykańczało. Coraz mniej byłam przekonana do tego, że powinnam z nim być. Nie chciałam zbyt pochopnie kończyć naszego związku, ale ostatnio coraz częściej brałam to pod uwagę. Chciałam choć na chwilę od niego odpocząć i zastanowić się, co dalej, jednak on ciągle bombardował mnie telefonami z przeprosinami i prośbami o wybaczenie. Byłam rozdarta. Chciałam porozmawiać o tym z Rose, ale ktoś ją uprzedził. Gdy skończyłam burzliwą rozmowę z Tylerem, zorientowałam się, że w progu kuchni stoi Zayn. Zaproponował spacer, a ja nie miałam nic przeciwko. Musiałam się komuś wygadać. Nie wiem dlaczego, ale Malik od początku wzbudził we mnie zaufanie. Nie byłam pewna, czy to dlatego, że jest moim idolem, czy z jakiegoś innego powodu. Szybko poszłam do swojego tymczasowego pokoju i przebrałam się w TO . Poprawiłam włosy i makijaż, po czym zeszłam z powrotem na dół. Zayn już na mnie czekał. Uśmiechnęłam się do niego i wspólnie opuściliśmy dom. Fajnie było tak oderwać się od tego wszystkiego. Zayn przez całą drogę czymś mnie rozśmieszał albo po prostu się wygłupiał. W niektórych momentach ludzie patrzyli na nas jak na idiotów. Podchodziły do niego również fanki, z którymi robił zdjęcia i dawał autografy. Atmosfera była naprawdę cudowna.   
W końcu doszliśmy do parku. Chodziliśmy malowniczymi alejkami i napawaliśmy się piękną pogodą. Londyn to naprawdę wspaniałe miasto. W końcu usiedliśmy na jednej z ławek. Oparłam się i zwróciłam twarz ku słońcu. Czułam na sobie wzrok Malika i lekko się speszyłam, ale nie dałam tego po sobie poznać.W końcu lekko rozchyliłam powieki i spojrzałam na niego kątek oka.
-Mam coś na twarzy? - spytałam niepewnie.
-Tak, twarz - odpowiedział z uśmiechem - bardzo ładną twarz.
-Daj spokój, proszę - prychnęłam - ten syf nazywasz ładnym? Chyba ślepy jesteś Zayn.. 
-Z moim wzrokiem wszystko w porządku, a ty gadasz głupoty. Jaki niby syf?
-Dobrze wiem, że jestem brzydka i nie mówisz mówić, że jest inaczej. Przyzwyczaiłam się do tego. I czy musimy rozmawiać o moim wyglądzie? Są lepsze tematy, naprawdę.
-Musimy - powiedział twardo i odwrócił mnie w swoim kierunku.
Spojrzałam mu prosto w oczy, ale nie umiałam niczego z nich wyczytać.  
-Jesteś piękna - powiedział po prostu - i nie waż się w to wątpić.
-Kłamiesz.
-Nie, nie kłamię. Jesteś piękna i pogódź się z tym, Nat. Masz za niską samoocenę i to całkiem niepotrzebnie. Każda dziewczyna jest piękna na swój sposób, nie ma wyjątków. 
Zarumieniłam się i schyliłam głowę, na co Zayn się zaśmiał.  Kompletnie nie wiedziałam, jak się zachować. Nigdy nie uważałam się za osobę ładną, czy nawet przeciętną, a teraz jeden z największych przystojniaków mówił mi, że jestem.. piękna. Czy to mogło być prawdą? Co do tego nie miałam pewności, ale i tak zrobiło mi się ciepło na sercu.
-Dziękuję - bąknęłam w końcu.
-Za prawdę się nie dziękuje. To teraz mów o co chodzi.
-Co? - zdziwiłam się.
-Nie udawaj. Słyszałem kawałek twojej kłótni w kuchni.  Mi możesz powiedzieć, dochowam tajemnicy.
Zawahałam się. Nie byłam pewna, czy chcę rozmawiać o Tylerze z Zaynem. W ogóle nie byłam pewna, czy mówić cokolwiek, ale w sumie, co miałam do stracenia? Ufałam mu. Miał w sobie coś takiego, że czułam, że mogę powiedzieć mu o wszystkim. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam centralnie przed siebie. Słowa same zaczęły płynąć z moich ust. 
-Pokłóciłam się z chłopakiem - wyznałam - no, w sumie z byłym chłopakiem. Byliśmy ze sobą już od dłuższego czasu i było w porządku, ale.. ostatnio coś zaczęło się psuć.. ciągle ma do mnie o coś pretensje, nie ma dla mnie czasu i wszczyna bezsensowne kłótnie. Czasami nie mogę z nim wytrzymać.. po prostu nie wiem, co mam robić. Na domiar złego wysłał mi mejla z wyzwiskami i głupimi, zboczonymi tekstami. Nie wiem, co się z nim dzieje. Psychika mi siada i tyle. Nie mam pojęcia, co powinnam zrobić... 
-To rzeczywiście nieciekawa sytuacja.. 
-Powiedz mi coś, czego nie wiem - prychnęłam - musiałam choć na chwilę wyrwać się z Mullingar, od tego wszystkiego.. uciec choć na kilka dni. Powoli nie wytrzymuję.. to wszystko mnie przytłacza...   
-Wcale ci się nie dziwię.. ale jeżeli go kochasz, to może zasługuje na drugą szansę? Może to da się uratować?
-Sama nie wiem Zayn - westchnęłam - właśnie problem polega na tym, że nie wiem, co do niego czuję..  mam w sercu kompletny chaos.. 
-W miłości nie ma "nie wiem". Albo kogoś kochasz, albo nie. Jeżeli się nad tym zastanawiasz, to znaczy, że raczej nie.. gdybyś go kochała, powiedziałabyś to od razu, bez żadnych wątpliwości. Uwierz mi, coś o tym wiem.   
-Sama już nie wiem.. może i masz racje, ale te wszystkie wspomnienia  przyprawiają mnie o ból głowy. Chciałabym, żeby w końcu było w porządku, ale.. tak się nie da.. po prostu się nie da.
-Ej, nie zamartwiaj się. Głowa do góry i krok do przodu. Wszystko w końcu wyjdzie na prostą, zaufaj mi. Musisz po prostu przemyśleć sobie, czy nadal chcesz z nim być, czy raczej odpuścić i żyć inaczej. Ten wybór należy do ciebie, Natalie. Nikt inny nie podejmie za ciebie decyzji. To twoje życie..
-Wiem.. i dziękuję.
-Ale za co?
-No za to wszystko.. masz całkowitą rację. Nie mogę wiecznie od tego uciekać. Ja chyba.. go już nie kocham.. ale to naprawdę trudne.. byłam z nim tak długo.. 
-Czasami w życiu przychodzi taki czas, że wszystko się zmienia. Czy tego chcesz, czy nie. Życie ma dla nas przeróżne scenariusze, a my nic nie możemy na to poradzić. Tak jest i już.
-Szczere słowa.. 
Na chwilę zapadło milczenie. W jednym momencie Zayn mnie do siebie przytulił. Nie protestowałam. Potrzebowałam teraz czyjejś bliskości i wsparcia. Malik był idealnym materiałem na przyjaciela. Przy nim mogłam być sobą i mówić mu dosłownie o wszystkim. Kiedyś kochałam One Direction w ogóle ich nie znając. Teraz ta miłość się pogłębiła.  
W końcu się od siebie odsunęliśmy. Byłam mu naprawdę wdzięczna za ten spacer i rozmowę. W pewnym momencie Zayn wstał i wyciągnął do mnie rękę. Złapałam ją i również wstałam, nie wiedząc, o co chodzi.
-Co ty robisz? - spytałam niepewnie.
-Zabieram cię gdzieś - odpowiedział tajemniczo - nie zadawaj pytań. Dowiesz się na miejscu.
Porwał mnie gdzieś, nadal nie puszczając mojej dłoni. Czułam się dziwnie, bo wiedziałam, że ludzie się gapią, ale nie mogłam nic zrobić. W końcu znaleźliśmy się w porcie. Nadal nie do końca byłam pewna tego, co Malik kombinował. Wkrótce jednak się dowiedziałam. Podszedł do mnie uśmiechnięty od ucha do ucha.
-Co ci bije na mózg człowieku? - prychnęłam.
-Płyniemy statkiem po Tamizie - oświadczył, a mnie zamurowało - więc radzę się pospieszyć, bo zaraz odpływają.
-Czyś ty zwariował? Ja się boję wody!
-Ojć.. to już twój problem - odpowiedział wyszczerzony - idziesz sama, czy mam ci pomóc?
-Nigdzie nie i.. eej!
Zaczęłam krzyczeć, bo w tym momencie Malik wziął mnie na ręce i zmierzał w kierunku statku. Próbowałam mu się wyrwać, ale to i tak było na nic. Postawił mnie dopiero na pokładzie. Nie miałam żadnej drogi ucieczki. Odbiliśmy od pomostu. Skrzyżowałam ramiona na piersi i spojrzałam na niego wściekle.
-Kiedyś mi za to podziękujesz - powiedział spokojnie - trzeba pokonywać swoje lęki moja droga. Inaczej niczego nie osiągniesz, przykro mi.
-Jesteś cholernym wariatem, wiesz? 
-Wiem, ale i tak mnie kochasz, więc w czym problem?
Wywróciłam tylko oczami i usiadłam na wolnym miejscu. Miałam zamiar się na niego obrazić, ale nie umiałam. Ciągle robił głupie miny lub się wydurniał. A jak już to przestało działać, to po prostu zaczął mnie łaskotać. Wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem i zaczęłam okładać go pięściami. W końcu się poddałam. Wstałam i podeszłam do barierki. Położyłam na niej dłonie i zaczęłam podziwiać przepiękne widoki, które miałam przed sobą. Londyn był naprawdę niesamowity i ciągle mnie zaskakiwał. W pewnym momencie Zayn podszedł do mnie od tyłu i objął w talii.
-Mogę wiedzieć, co ty robisz? - spytałam zdziwiona.
-Yy.. scenę z Titanica.. - odpowiedział zmieszany.
-Mam na ciebie mówić Jack czy jak? 
-Ćsii.. nie psuj chwili.
Zaśmiałam się tylko i nadal podziwiałam widoki. Zayn się nie odsunął. Położył głowę na moim ramieniu i wspólnie patrzyliśmy przed siebie. Czułam się naprawdę dziwnie. Zapewne było to spowodowane jego bliskością i śmiałością. To nie powinno tak być. Przecież Zayn był z Amber. Nie mógł zarywać do mnie.. przecież to nielogiczne! Jak to możliwe? 
Rejs w końcu dobiegł końca. W końcu poczułam pod nogami stały grunt i byłam z tego bardzo zadowolona. Powoli zaczynało się ściemniać i ochładzać. Zayn zamówił taksówkę i wróciliśmy do domu. Pod drzwiami złapał mnie za ramię i odwrócił do siebie. Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy.
-Dziękuję ci za cały dzisiejszy dzień - powiedział z uśmiechem - naprawdę świetnie się bawiłem.
-To raczej ja powinnam ci dziękować, Zayn. Za tą rozmowę, rejs i w ogóle za wszystko.
-Nie ma za co, zawsze do usług. I pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. 
-Zapamiętam na pewno. I jakby co, to to działa w obie strony. Na mnie również możesz liczyć.
-Dziękuję.
Po tych słowach nachylił się nade mną i pocałował mnie w policzek. Poczułam, jak po ciele przechodzą mi dreszcze, a na policzkach pojawiają się rumieńce. Uśmiechnęłam się do niego i w końcu weszliśmy do domu. Reszta jak zwykle wariowała. Harry gonił Louisa, Niall wpieprzał kanapki i dopingował Stylesa, Liam próbował ratować sytuację, a Rose łaziła z kamerą i wszystko nagrywała. Ogólnie było mnóstwo śmiechu. W pewnym momencie Louis podbiegł do Zayna, klepnął go w ramię i krzyknął "łapiesz!". Malik dołączył do zabawy, a ja zaczęłam się śmiać. Kamera skierowała się na mnie. Zrobiłam kilka głupich min i ucałowałam przyjaciółkę w policzek. Później po prostu poszłam na górę. Położyłam się na łóżku w swoim tymczasowym pokoju i zaczęłam rozpamiętywać cały ten dzień ze szczegółami...


~Rose~

Coś się zmieniło. Coś było nie tak. I to nie były jakieś moje urojenia. Czułam, że coś się dzieje. Od kilku dni Harry dziwnie się zachowywał. Chodził poddenerwowany, wychodził z domu na długie godziny, czasami wracał późno w nocy, w dodatku pijany. To zdecydowanie nie było normalne. A do tego coraz częściej mnie unikał. Jakby czegoś się bał, czy coś. Chciałam z nim porozmawiać, ale on zawsze miał 'coś do zrobienia'. Byłam zdezorientowana i zrezygnowana. Chłopcy tak samo nie chcieli nic powiedzieć, twierdząc, że wszystko się w końcu wyjaśni. Ale ja miałam na to coraz mniejszą nadzieję. Chciałam dowiedzieć się, co się z nim działo, ale on mi na to nie pozwalał. Natalie, Libby i Jane były na dole i przygotowywały obiad, a ja zamiast im pomagać, po raz kolejny stanęłam pod drzwiami do pokoju swojego chłopaka. Zapukałam i nie czekając na zaproszenie, weszłam do środka. Harry siedział przed laptopem ze słuchawkami na uszach. Zdziwiło mnie to, że wpatrywał się w nasze wspólne zdjęcie całkiem nieruchomo. Podeszłam bliżej i szturchnęłam go w ramię. Natychmiast zdjął słuchawki i odwrócił się do mnie. Skrzyżowałam ramiona na piersi i czekałam na jego reakcję. Zamknął laptopa i schylił głowę. Kolejna nietypowa sytuacja.
-Co się z tobą do cholery dzieje? - spytałam prosto z mostu - nie zbyjesz mnie po raz kolejny, mówiąc, że coś musisz zrobić. Żarty się skończyły, Harry. 
-Nic się nie dzieje - odpowiedział niepewnie.
-Naprawdę masz mnie za taką głupią? Naprawdę myślisz, że nie widzę, że coś jest nie tak? Musiałabym być ślepa! 
-Daj spokój Rose, naprawdę to nic takiego.
-Nie rób z siebie błazna Styles - warknęłam poirytowana - nie wmówisz mi, że jest okay, jasne? Nie jestem głupia. Zachowujesz się jak nie ty! Nocne wypady, ciągle jesteś nerwowy, wszystko cię wkurza, ignorujesz mnie a w dodatku okłamujesz! I to jest według ciebie w porządku?
-Nigdy cię nie okłamałem - powiedział stanowczo.
-Robisz to w tej chwili. Naprawdę uważasz mnie za taką tępą? 
-Do jasnej cholery! - krzyknął i wstał - Nic mi kurwa nie jest, jasne?! Nie traktuj mnie jak bachora specjalnej troski! Jak mówię, że jest w porządku, to jest i kropka! Przestań się wpierdalać!
Zastygłam w miejscu i patrzyłam na niego kompletnie zszokowana. Jeszcze nigdy nie podniósł na mnie głosu. Takiej reakcji się nie spodziewałam. W jednej chwili wyraz jego twarzy złagodniał. Chciał do mnie podejść, ale się cofnęłam.
-Rose, przepraszam, nie wiem, co mnie napadło.. - powiedział już spokojniej.
-Nie dotykaj mnie - syknęłam - trzymaj się ode mnie z daleka. Chciałam ci pomóc, albo chociaż dowiedzieć się co cię gnębi, ale skoro ci to przeszkadza, to równie dobrze mogę zniknąć ci z oczu. 
-Ale to nie tak..
-Kazałeś mi wypierdalać, wiec właśnie to robię. Daj znać, jak będziesz gotowy na wyznanie mi prawdy. 
Czułam łzy, które pojawiły mi się w oczach. Byłam równocześnie wściekła i załamana. To była nasza pierwsza poważna kłótnia. Wyciągnął do mnie dłoń, ale ja po prostu odwróciłam się i szybkim krokiem opuściłam jego pokój. Zamknęłam się u siebie i dopiero tam wybuchnęłam płaczem. Jak to się stało, że w ciągu zaledwie kilku dni, wszystko potrafiło się spieprzyć? Co ja takiego zrobiłam? Lub co on zrobił? Te pytania ciągle  brzmiały w mojej głowie. Starałam się, ale nie umiałam znaleźć na nie odpowiedzi. Pozostało mi tylko mieć nadzieję, że w końcu wszystko wróci do normy. Ale jak na razie się na to nie zanosiło...


 ____________________________________
Heeej dziewczyny! Witajcie znowu :) 
Przepraszam, że opuściłam was na dłuższy czas, ale ostatnio naprawdę wiele się dzieje i nie mam zbytnio czasu na pisanie czy wchodzenie na kompa.. W dodatku mam małe problemy z Bloggerem, bo ciągle się ścina i nic się nie chce zapisywać ;// Grr..
CZYTASZ = KOMENTUJESZ! ♥
Naprawdę nie mam pojęcia, kiedy będzie następny rozdział, ale postaram się coś wymyślić. 
Czekam na wasze komentarze z opiniami! Jak myślicie, co będzie dalej? 
PISZCIE! Do następnego. < 3 

+Pamiętajcie o zasadzie 40 komentarzy :) xx
  

46 komentarzy:

  1. Cudooo *.* Jestem strasznie ciekawa reakcji Rose na zerwanie... Pisz szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaaa już nie mogę się doczekać kolejnego, mam nadzieję że wszystko się ułoży i będzie dobrze. Warto było czekać.

    OdpowiedzUsuń
  3. JEJ BOSKI! *.*.*.*.*.*.* NORMALNIE KOOCHAM!

    OdpowiedzUsuń
  4. jej się porobiło ._.
    Styles przegiął...rozumiem, że był zły, ale cholera trochę za bardzo na nią naskoczył.
    Tak, tak miałam smajla na ryju jak czytałam kiedy Lou pocieszał Hazza :D Ty tam już wiesz z jakich powodów :D
    Świetny rozdział! <3

    Pozdrawiam, Rons;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne.. kocham Cię.. :**
    zapraszam na loveonrequest.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj Harry, Harry. Co on narobił? Mógłby porozmawiać z nią na spokojnie, wytłumaczyć jej wszystko od razu, zamiast ukrywać to przed nią. Wydaje mi się, że Rose by to zrozumiała-bo chyba chociaż w minimalnym stopniu zdaje sobie sprawę, jak działa showbiznes-i razem postaraliby się coś wymyślić. Ale oczywiście to byłoby za proste:) A teraz czas na moje żale. Znowu ponarzekam Ci, że ani trochę nie pasuje mi para Nat+Zayn, jestem przeciw:D Ale to oczywiście tylko takie moje gadanie, nie da się wszystkim dogodzić! W każdym razie, rozdział bardzo mi się podobał:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Heeej. Rozdział jak zwykle wspaniały. Wszystko idealnie, nie mam zastrzeżeń :)
    to co powiedział Zayn do Natalie. Że w miłości nie ma nie wiem. Na banie mi wsiadło. I zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak to jest u mnie. Czy naprawdę kocham. Dziękuję. Bardzo mądre słowa. X
    Powiedziałaś, że masz problem z bloggerem... Nie przejmuj się u mnie jest tak samo. Nie mogę nic dodać, nie chce się zapisać. Stoję w miejscu. To chyba wina bloggera. No ale nic, będę cierpliwie czekała, gdyż rozumiem sytuację.
    Co będzie dalej? Hmm, nie wiem. Może się rozstaną, w co wątpię. Chyba Harry wykombinuje chytry plan i będzie ukrywał swój związek z Rose, co? :D Takie moje przypuszczenia...
    No więęc pozdrawiam, ściskam mocno i życzę weny. Pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń
  8. ej no czemu taki krotki no;/
    ehhh...
    co za pajac z paula nie lubie go normalniee!!!
    paula
    czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  9. co do kontynuacji myślę, że Hazz nie zerwie z Rose, ale powie jej prawdę. a ona będzie chciała zerwać. on znów będzie walczył.. no i tyle :D a Zayn opowie Nat o sytuacji z Amber i zrobi się między nimi cieplutko :D wiosna mi ebła na mózg, sorry xd
    Rozdział jest genialny, ja Cię po prostu uwielbiam, no ale wiesz przecież ♥
    Oll. xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Woooho...Szybko się popsuło. Pozostaje mieć nadzieję że się ułoży :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nieeeee! Nieee! Proszeee Nieee!
    Oni mają być razem! Słyszysz?!
    Tak nie może być!
    Styles ma się ogarnąć! <3
    A tak to rozdział świetnyy! ^^
    Czekam z niecierpliwością na następny!
    Kocham, i życzę duuuużo weny! <3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Z jednej strony cudowny bo Nat i Zayn a z drugiej.. No prosze cię przecież ta Rose cierpił. Nie mozesz jej tego robić! Miej serce dziewczyno. Ja tak ładnie prosze!

    OdpowiedzUsuń
  13. ugh....juz miałam nadzieje że skończyłaś pisać ten gniot >.<

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem ciekawa co będzie dalej...
    Oni muszą być razem :)
    Czekam na kolejny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  16. to sie porobiło ;/ świeetny <33

    OdpowiedzUsuń
  17. zajebisty siostra *.* po prostu rewelacja : ) czekam na kolejny niecierpliwie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo suuper : *

    OdpowiedzUsuń
  19. nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee ,oni maja byc razem , JUZ ! :C

    OdpowiedzUsuń
  20. mam nadzieję że wszystko się ułoży i nie będą musieli się rozstawać :)
    i między Nat i Zaynem coś będzie :) :D
    pozdrawiam Miśka

    OdpowiedzUsuń
  21. ejjjj! to nie miało być tak! oni mieli być razem!
    mam nadzieję, że wsystko sięjakoś ułoży ;(
    rozdział jest zajebistyyy! ;*

    nominowałam cię do Liebster Award
    więcej info na moim blogu ;*
    http://nosmilenolove.blogspot.com/2013/03/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  22. ejejej Harry! co on odwala!? nooo nie wierzę noo... pisz szybciutko nn a dziewczynki my komentujemy dalej ; )

    OdpowiedzUsuń
  23. ale się porobiło. nie mogę się doczekać kolejnego.

    OdpowiedzUsuń
  24. Genialne, genialne, genialne! No po prostu jedno slowo- genialne! Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału!!! Czeeekam!

    OdpowiedzUsuń
  25. To się porobiło... ja i tak mam nadzieję, że koniec końców będą ze sobą szczęśliwi ^^
    Naprawdę świetny rozdział i czekam na następny <33

    OdpowiedzUsuń
  26. Zajebiste czekam na następny ... i koniec kropka :3

    OdpowiedzUsuń
  27. Wiedziałam, że się pokłócą. :<
    Rozdział jak zwykle świetny. ♥ Mam nadzieję, że Harry wytłumaczy wszystko Rose i będą razem. :3
    Życzę weny. <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękny rozdział,ale to w tym blogu nic nowego<3

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny rozdział <333 Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  30. I hate modest. Hahah, nie no ale czasami to przeginaja... Ostatnio czytalam, ze kontroluja twittery chlopcow... -.- itp... LOL.
    Odbieglam od tematu... Chce ci powiedziec: agfthagfthn kocham twoj blog! Czekam na kolejne! Dodawaj szybko! :) :*
    -@andzelikaab


    www.directionersimaginy69.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Aawwwwww *.* Larry :D Chciałabym być na miejscu Natalie ! Zayn <3

    OdpowiedzUsuń
  32. super!
    ekstra!
    fajne!
    świetne!
    piękne!
    cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  33. Wkurzający ten Paul :/ I wszystko zniszczył :< Ja chce już kolejny <3 A rozdział jak zawsze SUPER ^_^

    OdpowiedzUsuń
  34. oni muszą być razem! :(

    OdpowiedzUsuń
  35. Buuu :C ja nie chcę żeby oni się kłócili...
    Mam nadzieję, że wszystko wróci do normy...
    Czekam z niecierpliwością na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  36. harry przegiął :/

    OdpowiedzUsuń
  37. nominowałam cie do Versatile Blogger :D
    szczegóły u mnie na blogu:
    http://you-are-mine-i-am-yours.blogspot.com/2013/03/versatile-blogger-3-d.html

    OdpowiedzUsuń
  38. wspaniałe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  39. super rozdział, tylko biedna rose!

    OdpowiedzUsuń
  40. świetne! Ej... ja nie chce żeby oni zerwali.... :(
    Pozdrawiam, Magda. xx

    OdpowiedzUsuń