czwartek, 15 listopada 2012

Rozdział szósty ♥

Następnego dnia wstałam dość późno. Na początku nie wiedziałam gdzie jestem i dopiero po chwili zorientowałam się, że to pomieszczenie to mój nowy pokój. Nie byłam u siebie w Mullingar, w swoim małym pokoiku na poddaszu. Leżałam w wielkim, wygodnym łóżku w domu tak nowoczesnym, że aż nie można go opisać. Powoli zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Włosy sterczały mi we wszystkich kierunkach, a pod oczami miałam sine cienie. Wyglądałam jak jakiś potwór. Szybko weszłam pod prysznic, umyłam i wysuszyłam włosy, zrobiłam makijaż, związałam włosy w wysoki kucyk i ubrałam się w TO. W końcu wyglądałam jak człowiek. Spryskałam się jeszcze perfumami, wzięłam głęboki oddech i zeszłam na dół. W domu panowała kompletna cisza. Czyżby reszta jeszcze spała? Niepewnie weszłam do kuchni i na blacie zauważyłam złożoną  kartkę. Wzięłam ją do ręki i od razu rozpoznałam pismo Nialler'a. Cześć kuzyneczko! Pojechaliśmy na wywiad, a później mamy w planach studio i nagrywanie nowych piosenek. Dom jest do twojej dyspozycji! Będziemy koło wieczora. Baw się dobrze! Niall :) odczytałam i wyrzuciłam kartkę do kosza. Byłam sama. I mogłam robić wszystko, co tylko chciałam. Taki układ bardzo mi odpowiadał. Przynajmniej nie musiałam kryć się w swoim pokoju. Zrobiłam sobie śniadanie i jedząc zastanawiałam się, co mogłabym robić przez cały dzień. Miałam ochotę pozwiedzać Londyn, ale bałam się, że mogłabym się zgubić. Po śniadaniu włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor na jakimś programie i przez chwilę zajęłam się oglądaniem. Był to jakiś talk-show, z którego i tak nic nie wiedziałam. W końcu wyłączyłam TV i po prostu siedziałam na kanapie gapiąc się przed siebie. I co ja miałam robić? Miałam tyle możliwości, a na nic nie mogłam się zdecydować. W końcu zwlokłam swój tyłek z kanapy i poszłam na górę. Stanęłam przed oszklonymi drzwiami na końcu korytarza, prowadzącymi na ogromny balkon. Otworzyłam je i znalazłam się na zewnątrz. Od razu poczułam napływ chłodnego, zimowego powietrza. Widok był naprawdę niesamowity. Szybko pobiegłam po swój aparat i zrobiłam kilkanaście zdjęć. Potem czym prędzej wróciłam do środka. Mimo tego, że świeciło słońce, temperatura była na minusie. Potarłam rękoma ramiona i odłożyłam aparat na swoje miejsce. I nagle wpadłam na pewien pomysł. Skoro w swoim pokoju w Mullingar miałam całą ścianę poobklejaną zdjęciami, to czemu tutaj miałabym nie zrobić czegoś podobnego? Zwłaszcza, że wszystkie te zdjęcia miałam przy sobie. Czym prędzej poszłam do garderoby i wyciągnęłam wielkie pudło, w którym schowałam wszystkie fotografie. Na samym wierzchu było moje ulubione zdjęcie. Jego widok ciągle wywoływał wspomnienia. Przejechałam po nim opuszkami palców. Po naszych złączonych dłoniach. "Na zawsze". Tak, właśnie. Mieliśmy być na zawsze. Nie zakładaliśmy tylko, że jedno z nas może zginąć. Przycisnęłam zdjęcie do piersi i weszłam do pokoju. Z szuflady biurka wyciągnęłam ramkę i włożyłam do niej fotografię, po czym postawiłam ją na szafce obok łóżka. Zdjęłam z nadgarstka łańcuszek Josh'a i oplotłam nim ramkę. Mój mały, prywatny ołtarzyk. Nagle usłyszałam swój dzwoniący telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer Natalie. Uśmiechnęłam się pod nosem i odebrałam.
-Tak siostrzyczko?
-Cześć! Chciałam tylko sprawdzić, czy wszystko w porządku - odezwała się.
-W jak najlepszym. Powoli zaczynam się przyzwyczajać.
-A.. no ten.. mogę mieć do ciebie prośbę? - spytała niepewnie.
-Jasne! Dla ciebie wszystko!
-No bo.. ty mieszkasz z One Direction.. i..
-Natalie - jęknęłam - proszę, tylko nie to..
-A podobno zrobisz dla mnie wszystko.
-Nat..
-No weź, Rose. Chcę tylko głupi autografy. Czy to tak dużo? Proszę cię..
-Tylko autografy tak? Nic więcej? - upewniłam się.
-Tak. O nic więcej nie proszę. To jak?
-Ech.. no dobra. Niech ci będzie.
-Aa! - pisnęła do słuchawki - dziękuję, dziękuję, dziękuję! Jesteś najlepszą siostrą na świecie!
-Tylko dlatego, że załatwię ci ich nic nie znaczące bazgroły? - zakpiłam.
-Bardzo zabawne Rosalie, naprawdę. Nie, nie tylko dlatego. I dobrze o tym wiesz!
-Okay, okay. Załóżmy, że ci wierzę - zaśmiałam się - a co tam w Mullingar?
-Nic. Stara nuda. Czekam na Tyler'a i idziemy na obiad. Boję się co tym razem wymyślił.
-Cały Tyler. Tajemniczy i nieprzewidywalny. Pozdrów go ode mnie i uściskaj.
-Jasne, nie ma sprawy. A ty uściskaj ode mnie tych pięciu idiotów.
-O na pewno nie! Nie ma nawet takiej opcji! Nie zbliżę się do nich.
-Czasami naprawdę cię nie rozumiem - westchnęła - mieszkać z pięcioma ideałami i nawet z nimi nie gadać.  To uściskaj ode mnie chociaż Niall'a.
-No dobra. To da się zrobić - zgodziłam się - ale tylko jego. Zresztą, jakie z nich ideały? Dobra, nie było pytania. Możesz sobie ich kochać, ale mnie w to nie wciągniesz.
-A słyszałaś chociaż jedną ich piosenkę? Oglądałaś chociaż jeden wywiad? Gadałaś z nimi dłużej niż minutę? -Nie, nie i tak. Z jednym. Jak schował się w mojej garderobie.
-Który?!
-Ten z blond pasemkiem..
-Rose, ty sobie ze mnie żartujesz? - spytała z niedowierzaniem.
-Ale, że co?
-NIE ZNASZ ICH IMION?! - wrzasnęła do słuchawki, tak, że musiałam oddalić ją od ucha.
-Ej, Natalie spokojnie. Jestem tu od wczoraj. Jeszcze będę miała na to czas.
-Okay. Czas na mały wykład. Ten w lokach to Harry, z pasemkiem to Zayn, krótko ścięty to Liam a ten rozwalający system, który nie nosi skarpetek to Louis. Zapamiętasz?
-Tak. Jasne. Oczywiście - powiedziałam z sarkazmem - mam niesamowitą pamięć.
-Dobrze. Wybacz, ale muszę kończyć. Tyler właśnie przyszedł. Odezwę się za niedługo. Kocham cię!
-Ja ciebie też. Pa!
Zakończyłam połączenie i wróciłam do swojego zajęcia. Nagle mnie olśniło. Po co miałam robić zwyczajny, prosty kolaż? Skoro mogłam zrobić coś o wiele bardziej.. oryginalnego? Poszperałam w swoich rzeczach i po całym domu, aż w końcu znalazłam to, o co mi chodziło. A mianowicie gruby karton, z którego wycięłam wielkie litery DREAM. Teraz zdjęcia walały się po całym moim pokoju, a ja próbowałam je przykleić na litery. Efekt był całkiem zadowalający. Ale mimo to zostało mi jeszcze miejsce na zdjęcia, które miałam zrobić w Londynie. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi swojego pokoju. Podskoczyłam przestraszona i spojrzałam w tamtym kierunku. Przecież byłam SAMA! Jakim cudem ktoś mógł pukać? Myślałam, że może się przesłyszałam, ale dźwięk rozległ się ponownie. Krzyknęłam "proszę" i czekałam na reakcję. Po chwili do mojego pokoju weszła Libby ubrana TAK. Dopiero wtedy odetchnęłam z ulgą.
-Dziewczyno, przez ciebie o mały włos nie dostałam zawału! - powiedziałam, ale zaraz potem się uśmiechnęłam.
-Wybacz, zapomniałam ci wspomnieć, że mam klucze do domu i wpadam czasem z niezapowiadaną wizytą - odpowiedziała blondynka - a tak właściwie, to.. co ty robisz? 
-Em.. takie coś. Dla zabicia czasu. Nic wielkiego.
-Ale pomysł ciekawy! Jak na to wpadłaś?
-Tak jakoś.. nie umiem wytłumaczyć.. a w ogóle to co ty tu robisz? Przecież reszta jest na jakimś wywiadzie.
-Powiedzmy, że mi się nudziło - powiedziała i puściła mi oczko - to jak? Potrzebujesz pomocy? 
-Właściwie to na razie skończyłam. Resztę zostawiam na zdjęcia stąd. Teraz muszę tu tylko posprzątać. 
-Świetnie. To bierzmy się do roboty!
-Libby, nie musisz mi pomagać. To nie jest najciekawsze zajęcie.
-Nie przesadzaj. Przynajmniej pooglądam twoje zdjęcia. Od kiedy zajmujesz się fotografią?
-Odkąd pamiętam. Zawsze kochałam robić zdjęcia. To mój taki mały świat. Po prostu czuję, że to moja pasja. 
-Tak jak dla mnie malarstwo - powiedziała i usiadła na podłodze.
Zajęłyśmy się porządkowaniem wszystkich zdjęć, ciągle rozmawiając i śmiejąc się. Libby rozumiała mnie doskonale i świetnie się z nią rozmawiało. Przy niej czułam się naprawdę sobą. W końcu zaczynałam cieszyć się z tego, że tu przyjechałam. I mimo tego, że nie mogłam przyzwyczaić się do swoich współlokatorów, to wiedziałam, że z taką przyjaciółką jak Libby, mogłam znieść bardzo wiele. Czyżby wszystko miało być już w porządku? Czy to naprawdę było aż tak łatwe? 
-Ej, a to kto? - spytała i podała mi zdjęcie.
Na jego widok coś ukłuło mnie w sercu. Z grymasem na twarzy wzięłam od niej fotografię swojego chłopaka i przyjrzałam się jej.
-To.. Josh - powiedziałam słabym głosem.
-Oj.. Rose, przepraszam nie wiedziałam.. ja..
-Przestań Libby. To nic takiego, naprawdę.
Po tych słowach schowałam zdjęcie do pudełka i zamknęłam wieko. W moim pokoju w końcu panował porządek. Po chwili zeszłyśmy na dół, żeby przygotować coś do jedzenia. Libby dostała sms'a od swojego chłopaka, że będą w domu za jakąś godzinę. Chciałam eskortować się do swojego pokoju, ale dziewczyna mnie zatrzymała.
-Nie ma mowy - powiedziała stanowczym tonem - nie możesz wiecznie przed nimi uciekać. To zwykli ludzie, jasne? Okay, może są sławni, ale są też normalni. Nie rozumiem czemu unikasz ich jak ognia. Nie chcesz ich lepiej poznać? Przecież z nimi mieszkasz!
-To wcale nie takie łatwe - odpowiedziałam - zawsze byłam typem osoby nieśmiałej. I odkąd pamiętam nienawidziłam gwiazd. Ich i tego całego perfekcyjnego życia. To mi działa na nerwy. Jak można być tak idealnym? To chore.
-Rose, przesadzasz. Oni nie są idealni. Tak jak mówiłam, to zwykli ludzie jak ja czy ty. Po prostu poszczęściło im się w życiu i mogą robić to, co kochają. Spełnili swoje marzenia! To chyba nie przestępstwo prawda? Rozmawiałaś chociaż z nimi? 
-Nie, nie rozmawiałam. I jakoś nie zamierzam. Jeden z nich działa mi na nerwy. Uważa się za nie wiadomo kogo - prychnęłam.
-Rozumiem, że Harry. Co takiego zrobił?
-Twierdzi, że wystarczą mi dwa tygodnie żeby się w nim zakochać. I ty mi mówisz, że nie zachowują się jak gwiazdy? No proszę cię, Libby! 
-Harry zawsze zarywał do dziewczyn - powiedziała ze śmiechem - ale żeby aż tak? Takie rzeczy tylko Styles. Czasami naprawdę go nie ogarniam. Ale Harry to nie wszyscy! W ogóle są świetni. Możesz z nimi pogadać dosłownie na każdy temat. Umieją słuchać a czasami po prostu obracają wszystko w żart. Ich nie da się nie kochać.
-Mów za siebie - prychnęłam - ja tam nie zamierzam się z nimi spoufalać. Przerażają mnie.
-A Niall? To twój kuzyn. Czy zachowuje się jak jakaś wielka gwiazda?
-No.. - zawahałam się - nie.. ale Niall to Niall. On zawsze taki był. 
-A więc właśnie! Oni wszyscy są normalni Rose. Daj im chociaż jedną szansę, co? Proszę? 
-Sama nie wiem. Zobaczę jak to wszystko się potoczy. Ale chyba masz rację. Nie mogę tak przed nimi uciekać. Postaram się jakoś to zmienić. Ale nic nie obiecuję!
-No przynajmniej tyle. A teraz pomóż mi z obiadem. Chłopaki będą tu lada chwila.
-Okay, nie ma sprawy.
-Aha! I jeszcze jedno. Prawdopodobnie będzie też Amber. Więc chciałam ci powiedzieć, żebyś nie przejmowała się jej głupimi komentarzami, okay? Ona zawsze potrafi coś palnąć bez zastanowienia. Taka już jej natura.
-Jasne, zapamiętam.
Uśmiechnęłyśmy się do siebie i zajęłyśmy się przygotowywaniem jedzenia. Libby była w swoim żywiole. Już po chwili po całym domu unosiły się niesamowite zapachy. Wzięłam talerze, sztućce, szklanki i serwetki, po czym poszłam nakryć do stołu w jadalni. W międzyczasie do domu wrócił cały zespół. Wzięłam głęboki oddech i starałam się uspokoić. Po prostu zajmowałam się nakrywaniem. W domu zrobił się ruch. Wszyscy zaczęli rozmawiać. I między ich głosami wyłapałam jeden, nieznany. Z pewnością należał do Amber.
-Libby, musiałaś robić coś tak kalorycznego? - narzekała - przecież wiesz, że jestem na diecie! Do reszty ci odbiło? 
-Nie przesadzaj - odpowiedziała jej Libby - jak raz zjesz coś więcej niż jogurt, to nic ci się nie stanie. Nie wyglądałabyś dobrze jako model szkieletu, wiesz? Zayn przemów jej wreszcie do rozumu! 
-Popieram Libby - usłyszałam męski, znajomy głos - zdecydowanie za mało jesz kochanie. Już ja dopilnuję żebyś dzisiaj zjadła wszystko, ci ci nałożę. I bez protestów!
-Jesteście okropni! Jak przez was przytyję, to zamorduję na miejscu. Jasne?
Nie słuchałam dalej. Miałam gdzieś ich rozmowy. Ogólnie ich miałam gdzieś. I byłam tam tylko dlatego, że obiecałam Libby, że się postaram. Po chwili w drzwiach jadalni ktoś stanął. Mimo to nie podniosłam wzroku.
-A co to się stało, że raczyłaś zejść na dół mi amore? 
Na sam dźwięk tego głosu się wzdrygnęłam. No tak, mogłam się tego domyślić. Spojrzałam na chłopaka w lokach z grymasem na twarzy.
-Naprawdę nie odpuścisz prawda?
-Nie - odpowiedział i wyszczerzył zęby w uśmiechu - a w ogóle to całkiem ładnie dziś wyglądasz.

-Czego nie można powiedzieć o tobie - prychnęłam - i szczerze. Nie obchodzą mnie twoje komplementy Harry. Mam je gdzieś. Tak samo jak ciebie.
-Ha! Zapamiętałaś moje imię! Jesteśmy na dobrej drodze!
Szlag, zaklęłam w myślach i się skrzywiłam. Pochyliłam się nad stołem, żeby położyć ostatnie sztućce, gdy poczułam za sobą czyjąś obecność. Lokowaty stał tuż za mną.
-13 dni - szepnął mi do ucha - tik tak, tik tak..
Odskoczyłam od niego jak oparzona i warknęłam pod nosem. On naprawdę nie miał zamiaru odpuścić. Po chwili do jadalni weszła cała reszta. Wszyscy się ze mną przywitali i uśmiechnęli. Starałam się to odwzajemnić, ale nie wiem czy mi wyszło. Na samym końcu przyszły Libby i Amber. Na widok tej drugiej na chwilę zamarłam. Wyglądała naprawdę niesamowicie. Mogłaby konkurować z samą Britney Spears i pewnie by wygrała. Ubrana była TAK
-Rose - odezwała się Libby - to jest Amber, dziewczyna naszego bad boy'a. Amber, to jest Rose. Kuzynka Nialler'a.
-Cześć - odezwałam się niepewnie - miło cię.. poznać.
Szatynka zmierzyła mnie wzrokiem i uniosła do góry jedną brew.
-Ta, cześć - odpowiedziała i usiadła przy stole obok swojego chłopaka, całując go w policzek.
Skrzywiłam się na ten widok. Kolejna zakochana para. Sama zajęłam miejsce między Libby i Niall'em. Atmosfera przy stole byłaby całkiem przyjemna, gdyby nie to, że szatynka cały czas się na mnie gapiła. I to z takim wyrazem twarzy, jakby właśnie patrzyła na coś odrażającego.
-Mam coś na twarzy? - spytałam zirytowana.
-To jest twarz? Och, wybacz. Nie miałam pojęcia - powiedziała z sarkazmem. 
-Nie miałam pojęcia - zmałpowałam ją - żałosne, naprawdę.
-I kto tu jest żałosny - prychnęła - wprowadzasz się tu i myślisz, że jesteś fajna? Ups. Troszkę się pomyliłaś kochanie.
Przy stole zapadła kompletna cisza. Patrzyłam na dziewczynę w osłupieniu. 
-Amber. Dość - warknął chłopak z blond pasemkiem.
-No co? Przecież wiesz, że mam rację. Ona tu nie pasuje! Wygląda jakby ubierała się w szmateksie. To.. odrażające. 
Miałam tego dość. Naprawdę się starałam. Zaczęłam nawet z nimi rozmawiać. Powoli uczyłam się ich imion. Ale to, co wygadywała ta lalunia, doprowadziło mnie do szału. Zacisnęłam usta i wstałam od stołu, po czym bez słowa opuściłam jadalnię. Poszłam prosto do swojego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Że niby wszystko miało być dobrze? No na pewno. Rzuciłam się na łóżko i wtuliłam twarz w poduszkę. Zapragnęłam wrócić do Mullingar. Do mamy, Natalie, Jade czy nawet Tyler'a. Do miejsca, które naprawdę było moim domem. Tu nie miałam nikogo. Prócz Libby i Niall'a. Czułam się jak w jakimś zamkniętym zakładzie, gdzie nic nie mogłam zrobić. 
Podeszłam do biurka i wzięłam do ręki laptopa, po czym wróciłam na swoje miejsce i położyłam go na kolanach. Zalogowałam się na fotobloga, Twittera i Facebook'a. Starałam się nie myśleć o sytuacji, która przed chwilą miała miejsce. Ale wcale nie było to łatwe. Przyjechałam do Londynu, żeby zapomnieć o Josh'u. Żeby zacząć nowy, lepszy rozdział w swoim życiu. Bez trosk, zmartwień, niepokoi. Czy to naprawdę było aż tak wiele? Czy ja naprawdę nie mogłam żyć normalnie? Jeżeli tak, to po co było to wszystko? Równie dobrze mogłam zostać w domu. Dawać się poniżać ojcu. Chronić mamę. I ukrywać się w swoim pokoju, robiąc coraz to nowsze nacięcia na skórze.Okay, może nie był to najlepszy scenariusz, ale co z tego? Będąc tutaj, cały czas siedziałam w pokoju. Rozmawiałam tylko z dwoma osobami. Starałam się robić cokolwiek, by wypełnić czas. Nie mogłam nawet wyjść bo bałam się, że się zgubię. Co to było za życie? I to niby miał być ten 'lepszy czas'? To miał być ten 'nowy rozdział'? Jeżeli tak, to ja dziękuję bardzo. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Postanowiłam je zignorować, ale osoba po drugiej stronie nie zamierzała odpuścić. Westchnęłam i poszłam przekręcić klucz. Nie otworzyłam drzwi. Po prostu wróciłam i usiadłam na białej sofie. Po chwili wahania drzwi się otworzyły i ktoś wszedł do środka. Myślałam, że to Libby lub Niall, ale się myliłam. W moim pokoju stał chłopak Amber. Próbowałam przypomnieć sobie jego imię, ale bezskutecznie.
-Em.. cześć, mogę przeszkodzić? - spytał niepewnie.
-Skoro musisz - odpowiedziałam i zrobiłam mu miejsce.
Po chwili usiadł koło mnie i spojrzał na mnie swoimi czekoladowymi tęczówkami.
-Słuchaj Rose, chciałem przeprosić cię za Amber. Nie mam pojęcia co w nią wstąpiło. Okay, zazwyczaj zachowywała się chamsko, ale nigdy aż tak. Czasami naprawdę jej nie rozumiem. I naprawdę strasznie cię przepraszam.
-Nie rozumiem czemu to robisz - powiedziałam - czemu płaszczysz się przede mną w jej imieniu? 
-Bo wiem, że sama tego nie zrobi - westchnął - taka już jej natura. A ja nie chcę, żebyś przejmowała się jej gadaniem. Mieszkasz teraz z nami i nie chcę, żebyś czuła się tutaj źle. To teraz również twój dom. Powinnaś czuć się tutaj jak najlepiej. 
-Okay, przeprosiny przyjęte. I.. dziękuję za miłe słowa. To naprawdę dużo dla mnie znaczy.
-Nie ma sprawy - powiedział i uśmiechnął się - może jednak spróbujesz dać nam szansę? Chyba nie jesteśmy aż tacy źli, że ciągle nas unikasz.
-To nie tak. Po prostu się przyzwyczajam. Nigdy nie miałam nawet rodzeństwa, a teraz mam mieszkać z piątką chłopaków. I to w dodatku sławnych! Nigdy też nie przepadałam za gwiazdami, a teraz mam was pod jednym dachem. Rozumiesz, że to dla mnie rewelacje.
-Jasne, że rozumiem - powiedział i znów się uśmiechnął - ale mimo wszystko, staramy się być normalni. No.. prawie, bo czasami zachowujemy się jak banda idiotów. Na przykład teraz Louis goni Harry'ego z prostownicą. A Niall z Liam'em patrzą na nich zajadając popcorn. 
Mimowolnie się zaśmiałam i wyobraziłam sobie tą scenę. 
-Okay, może i nie jesteście tacy najgorsi. Ale mam jeden mały problem.
-Jaki?
-Za nic nie mogę zapamiętać waszych imion - przyznałam się - miliony dziewczyn na świecie wskazałyby was z zamkniętymi oczami, a dla mnie to trudniejsze niż działania matematyczne. Może coś jest ze mną nie tak, nie wiem. Po prostu nie umiem. Wiem tylko który to Harry. Bo gościu mi działa na nerwy. Wybacz.
-Nie ma sprawy. Mnie możesz zapamiętać po pasemku. Jestem Zayn. I bądź pewna, że często będę cię odwiedzał. Louis to ten, co zazwyczaj chodzi w bluzkach w paski i szelkach. A no i nie nosi skarpetek. I jest  największym wariatem z nas wszystkich. A Liam to ten spokojny, który zazwyczaj stara się nas uspokajać, co rzadko mu się udaje. Harry'ego znasz. Drugi wariat zaraz po Louis'ie, który zawsze wpadnie na jakiś genialny pomysł. Który nie zawsze jest bezpieczny. I zarywa do każdej napotkanej dziewczyny. O Niall'u chyba nie muszę ci nic mówić.
-Okay. Zayn, Louis, Liam, Harry i Niall. Tak? 
-Dokładnie! Widzisz, jak szybko się uczysz? Jestem z ciebie dumny.
Oboje się zaśmialiśmy. Atmosfera zrobiła się naprawdę przyjemna. Czyżbym się myliła? Czyżby oni rzeczywiście nie byli tacy źli? Cóż, chyba miałam się o tym przekonać w najbliższym czasie.
-To jak? Może do nas zejdziesz? Planowaliśmy obejrzeć jakiś film czy coś. 
-Emm.. ale.. a co z.. twoją dziewczyną? - zawahałam się.
-Nie ma jej. Wyszła zaraz po obiedzie bo była umówiona u kosmetyczki. Libby siedzi na dole i się zamartwia co z tobą. Zrobiła Amber niezłą awanturę. I miała rację. Gdyby nie ona, to ja bym to zrobił. Przeszła dzisiaj samą siebie. To jak będzie? Zejdziesz do nas?
-No.. okay. Pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Jak Harry palnie jakiś głupi komentarz, będę mogła mu przywalić. Okay? 
-Umowa stoi! A jak nie, to zrobię to za ciebie. Stoi?
-Stoi.
-W takim razie chodźmy.
Uśmiechnęłam się do Zayn'a i wstałam z wygodnej sofy. Zeszliśmy na dół śmiejąc się z czegoś, co powiedział. Czułam się coraz lepiej. Mimo wszystko. Na nasz widok wszyscy wyraźnie się uśmiechnęli, co mnie zdziwiło. Libby od razu do mnie podbiegła i mocno objęła. Zeszliśmy na dół, do ich sali kinowej i wybraliśmy jakiś film. Usiadłam obok Niall'a i Zayn'a i starałam się skupić na ekranie. Co było trudne, bo co jakiś czas któryś z nich rzucał jakiś komentarz i wybuchaliśmy śmiechem. Po skończonym seansie, w sali panował chaos. Dosłownie wszędzie leżał popcorn i chipsy, poduszki porozrzucane były po całej ziemi a na dywanie rozlana była cola. Nikt jednak ani trochę się tym nie przejął. Machnęli na to ręką i wróciliśmy na górę. Było jeszcze dość wcześnie.
-Zagrajmy w butelkę - powiedział Styles - na pytania i zadania. Co wy na to?
Wszyscy chętnie się zgodzili. Tylko ja się zawahałam. W końcu jednak sama usiadłam w kółku. Zabawa się rozkręcała. Pytania i wyzwania czasami mnie samą przerażały. Ale śmiechu było przy tym pełno. W pewnym momencie butelką kręcił Harry. I na moje nieszczęście, zatrzymała się akurat na mnie. Przygryzłam dolną wargę i spojrzałam na niego. Wyszczerzył zęby w uśmiechu i zrobił minę, jakby miał jakiś plan. 
-Pytanie czy wyzwanie Rosie? - spytał uśmiechając się podstępnie.
-Po pierwsze Rose - powiedziałam twardo - a nie żadna Rosie. Po drugie.. wyzwanie.
-Doskonale! Świetny wybór Rosie! 
-Rose - warknęłam.
Harry spojrzał na mnie bardzo pewny siebie. A gdy wypowiedział wyzwanie, zesztywniałam na całym ciele. Takie coś mógł wymyślić tylko on. A mnie kompletnie zbiło to z tropu. Dwa słowa. A wystarczyły żeby wyprowadzić mnie z równowagi:
-Pocałuj mnie. 

______________________________
Jest szósteczka Ladies :D 
Tak szczerze, to miała wyglądać całkiem inaczej. Ale niestety wena mnie na chwilę opuściła i wyszło takie coś. Wybaczcie. Następny będzie lepszy, obiecuję :) 
Czytasz = komentujesz ♥
Naprawdę bardzo liczę na wasze komentarze! To dla mnie bardzo ważne! :) 
Więc.. z niecierpliwością czekam na wasze opinie moje drogie! :) 
Następny wkrótce ;x

+Zapraszam na nowo zaczętego bloga:


36 komentarzy:

  1. rozdział jest po prostu genialny . Naprawdę masz talent , jestem ciekawa jak zareaguje Rose na to swoje wyzwanie :) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. będzie buzi buzi i koniec! < 3333333333333
    Awwwwwww :D:D <3

    OdpowiedzUsuń
  3. super to jest zawsze takie długgggggieee warto czekac

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmm ! CAŁUJ , CAŁUJ, CAŁUJ ! Ehe.
    NIe lubie Amber -,- ! Ale Hazza ohh ! 13 dni ;dd
    Czekam na nn ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże ile ja się wyczekałam na ten rozdział!!! Po głowie chodziły mi tylko słowa Harry'ego: "Dwa tygodnie" i za Chiny nie chciały wyjść... A teraz...? Teraz będę słyszeć tylko "Pocałuj mnie"... Nie no błagam...
    Rozdział jest po prostu genialny!!! Kocham to Opowiadanie jak żadne inne!!! Brak mi normalnie słów.!
    Błagam Cię, napisz szybko kolejny rozdział i dodaj go jak najszybciej, bo ja chcę wiedzieć czy Rose w końcu pocałowała Hazzę, czy nie.?
    Kocham, Kocham, Kocham.!
    Życzę weny (która podobno Cię opuścił, ale ja tego nie zauważyłam) i ściskam Cię mocno.! <33

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahah popieram osobę wyżej!
    Całuj! Całuj ją! :D
    Hazza !<3 jak ja go kocham:D Mój bezczelny lokers :D
    Z niecierpliwością czekam na następny ;*

    POZDRAWIAM RONS<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile ja czekałam na ten rozdział i wkońcu jest ! :D
    Nawet nie wiesz jaki zaciesz miałam na ryjcu xD
    Uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  8. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa *_____________________*

    @neskowelove

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak mozna przerwac w takim momencie !!! Czemu ty mi to robisz ?!

    Swietnie ci idzie wiec dodawaj jak najszybciej . Czekam napowiadomienie na gg .

    Pozdrawiam ,Ola . ; )

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaaaaa! Ciekawe czy go pocałuje.... ;> Josh - smutna historia, ładnie opisałaś ten moment ze zdjęciem. Nienawidzę Amber. grrr. Jak mogła się tak zachować?! Życzę weny, jeśli możesz poinformuj o NN i zapraszam do mnie na opowiadanie z udziałem 1D only-one-love-one-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Huhuhu, ale zakończyłaś <3

    OdpowiedzUsuń
  12. o matko to już jest nudne... W każdym twoim opowiadaniu jest kręcenie butelką i wyzwanie i pocałunek. Ogarnij to bo to nudne ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie nie jest
      szczerze mis ie podoba jest przynajmniej troche smiesznie i tajemniczo

      Usuń
  13. uuuu to genialne jeest ! < 3 po prostu mega :) czyżby ona i harry to ... ? Kurcze :) ciekawie się zapowiada ;) szybko kolejny ! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Awwwww Kocham!!! ♥♥♥
    Rozdział jak zwykle świetny !!!
    Dawaj szybko next!! ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział, czekam z niecierpliwością na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny!!!!!!!!!!!! Już nie mogę się doczekać kolejnego.

    OdpowiedzUsuń
  17. następny ma być szybciej niż w piatek :)
    bo nie wytrzymam całego tygodnia <3

    OdpowiedzUsuń
  18. MEEEEEEEEEEEEEEEEEGA I TYLE W TEMACIE :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Supperr..!!!


    Miloo...

    OdpowiedzUsuń
  20. "pocałuj mnie" < 3
    chcę next!
    Oll. xx

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny odcinek:) zazwyczaj nie czytam opowiadań, które dopiero się rozkręcają ale z Twoim jest wyjątek:) już nie mogę się doczekać na następny:)
    Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam twój styl pisania , całą fabułę oraz to , że piszesz długie i konkretne rozdziały . Czyta się z przyjemnością <3
    zapraszam do siebie
    cause-i-love-u-more-than-everything.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. zaynebisteee !. no normalnie kocham tego bloga czekam na nexta tylko mam prośbę wyż jakoś szybciej dodaj czy coś ; 3 okey ?

    OdpowiedzUsuń
  24. O. MÓJ. BOŻE. To jest świetne! Ideanie oddajesz charaktery chłopaków. Jak Harry mówił to "13 dni", to sama mialam dreszcze. Uwielbiam to po prostu. Słyszę ich głosy, kiedy coś mówią, ich śmiech kiedy się śmieją... To, jak piszesz to jest po prostu mistrzostwo. Alexis, dziewczyno, uwielbiam cię! xx

    OdpowiedzUsuń
  25. Zostałaś nominowana prze ze mnie Liebster Award Więcej informacji u mnie na blogu : www.stey-czy-lexer.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. HEJ NOMINOWAŁA CIĘ DO LIEBSTER AWARDS więcej na : http://eye-tunes-niall-and-liam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Zostałaś nominowana :D
    http://you-only-livee-once.blogspot.com/2012/11/liebster-award.html
    + Dodawaj rozdział pliis!

    OdpowiedzUsuń
  28. Loooooove! <3
    boze, Ola ! jaki Ty masz talent ;*
    chce kolejny, i to szyybko ! ;*

    ~smile!;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam ♥
    Kiedy następny? :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetny kiedy następny?????????

    OdpowiedzUsuń
  31. Hej, rozdzialik już dawno przeczytany i skomentowany. Piszę, żeby zaprosić cię na kanał @YouTube -> http://www.youtube.com/LittleThingsPL <- Jak tylko będę miała czas będą pojawiały się tutaj tłumaczenia wywiadów, czy też piosenek (jednak trochę bardziej przemyślane, a nie dosłownie zryte z translatora). Miło by było jakbyś wpadła + jeżeli tylko ci się spodoba pierwszy film jaki dodałam, to po prostu napisz w komentarzu jaki chciałabyś zobaczyć następnym razem ;) A i jeszcze jedno, mogłabyś rozgłosić co nie co o tym kanale, bo jak sama pewnie wies (prowadząc tego bloga), o wiele lepiej jest robić coś dla kogoś, niż tylko dla siebie i własnej satysfakcji, że potrafię. Zwyczajnie, chciałabym się dzielić swoją pracą (może nie do końca GENIALNĄ, z innymi, dlatego że tworzenie takich filmików sprawia mi przyjemność i odrywa mnie od szkoły, co w moim przypadku jest dosłownie zbawienne). Z góry dziękuję!! :* A i najważniejsze, czekam na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Awwwwww. Kocham, kocham, kocham!!
    Koniec najlepszy :))

    OdpowiedzUsuń