sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział trzydziesty ♥

Nie chciałam wracać do domu. Nie miałam na to najmniejszej ochoty. Robiło się coraz później. Miałam w głowie kompletny mętlik. Ten wywiad źle wpłynął na moją psychikę, a wiadomość o tym, że miałam siostrę, niczego mi nie ułatwiała. Miałam wszystkiego po prostu dość. Chciałam uciec od świata mediów.. od tego całego zamieszania i kłamstw. Chciałam choć przez chwilę żyć normalnie. Sama nie wiem, co mną kierowało, gdy wyciągnęłam telefon i zaczęłam przeszukiwać kontakty. Zatrzymałam się na numerze Nate'a. Przez chwilę gapiłam się w ekran swojej komórki, nie wiedząc, co tak naprawdę chcę zrobić. Nie rozmawiałam z nim już od dłuższego czasu i nie wiedziałam, jak zareagowałby na mój telefon. Miałam wątpliwości, czy zechce ze mną rozmawiać po tym, jak go olałam, ale wcisnęłam zieloną słuchawkę i przystawiłam telefon do ucha. Rozległ się sygnał. W końcu usłyszałam jego głos.
-Rose? - w jego głosie usłyszałam zdziwienie.
-Cześć Nate.. - powiedziałam niepewnie - mogę ci przeszkodzić?
-Ty nigdy nie przeszkadzasz. I w końcu się odezwałaś! Coś się stało?
-Nie.. to znaczy nie wiem.. stoję właśnie na Tower Bridge i patrzę w wodę..
-Ej.. chyba nie zamierzasz..
-Nie, jeszcze nie zwariowałam - odpowiedziałam, wiedząc, co miał na myśli.
-To dobrze. Więc co się dzieje?
-To nie jest rozmowa na telefon.. w sumie to nawet nie potrafię o tym rozmawiać.. dużo się dzieje..
-Nie ruszaj się.
-Co?
-Stój tam, gdzie jesteś. Zaraz będę.
-Ale..
Nie zdążyłam dodać nic więcej, bo usłyszałam głos odkładanej słuchawki. Westchnęłam tylko i schowałam komórkę do kieszeni. Podniosłam głowę i spojrzałam w niebo, na którym pojawiało się coraz więcej gwiazd. Powinnam być teraz z Harrym. Powinnam właśnie się do niego przytulać i rozmawiać z nim o nawet najmniejszych pierdołach.. tak, jak dawniej. Ale tak być nie mogło. On musiał zajmować się swoją "nową dziewczyną". Wiedziałam, że po wywiadzie na pewno gdzieś z nią pójdzie. To było wręcz nieuniknione.
Nagle usłyszałam dźwięk podjeżdżającego samochodu. Rozmyślając, nie czułam nawet upływu czasu. Odwróciłam się i zobaczyłam, jak Nate opuszcza swoje auto i podchodzi do mnie.Wzruszyłam tylko ramionami i spojrzałam na niego bezradnie. On po prostu mnie przytulił, nie wypowiadając ani jednego słowa. Dokładnie tego wtedy potrzebowałam. Zamknęłam oczy i próbowałam uspokoić emocje. W końcu odsunęliśmy się od siebie i oboje wpatrywaliśmy się w niebo.
-O co tutaj chodzi? - spytał nagle - Co się dzieje Rose? Wiem, że nie zadzwoniłaś bez powodu. Martwię się..
-Nie martw się.. - odpowiedziałam cicho - w końcu nikt nie powiedział, że życie będzie łatwe. Wręcz przeciwnie..
-Widzę, że coś jest nie tak. Mnie nie oszukasz skarbie. Co się z tobą dzieje?
-Po pierwsze to przepraszam, że tak długo się nie odzywałam..
-Nie masz za co. Przecież sam też mogłem się odezwać. Ale to teraz nieważne. Mów, co się dzieje.
-Naprawdę chcesz tego słuchać? To bardzo długa historia..
-Nigdzie mi się nie spieszy. Mam czas i wolne mieszkanie do końca miesiąca. Więc..?
-Przecież muszę wrócić do domu.. - powiedziałam niepewnie - będą się o mnie martwić..
-Istnieje coś takiego jak komórka, Rose. Nie daj się prosić. Już dawno nie rozmawialiśmy. I ty tego potrzebujesz, i ja również. Zrób to dla mnie.
Zawahałam się. Nie byłam pewna, czy powinnam do niego jechać, a było już dość późno. Od dawna powinnam być w domu. W końcu jednak się zgodziłam. Potrzebowałam rozmowy z nim. Harry mógł poczekać, o ile już był w domu. Nie chciałam teraz o tym myśleć. Wsiadłam do ciepłego samochodu przyjaciela i już po kilkunastu minutach byliśmy w jego mieszkaniu. Zrobiliśmy sobie po kubku gorącej herbaty i usiedliśmy na łóżku w jego pokoju. Przez dłuższą chwilę żadne z nas się nie odezwało, ale w końcu otworzyłam usta, z których wylał się potok słów. Znów nie mogłam opanować emocji i zaczęłam płakać. Nate ani razu mi nie przerwał. Słuchał mnie w skupieniu, a gdy widział, że jestem na skraju załamania, po prostu przytulił mnie do siebie i zaczął głaskać po włosach. To nieco mnie uspokoiło i mogłam dalej kontynuować swój monolog.
-..i nie wiem, co mam robić - zakończyłam swoją wypowiedź - to wszystko mnie powoli przerasta, a to dopiero początek. Kocham go i nie chcę z niego zrezygnować, ale boję się, że nie dam rady..
-Rose, tylko spokojnie - powiedział delikatnie - wiem, że to nieciekawa sytuacja, ale skoro się kochacie, to wspólnymi siłami dokonacie wszystkiego. Jesteś silną i wyjątkową dziewczyną, a w dodatku upartą. Jak postawisz na swoim to tak łatwo nie zrezygnujesz. Mimo wszystko trochę cię znam. Hej, nie poddawaj się tak łatwo i pokaż wszystkim, że jesteś silna i przetrwasz to wszystko. Gdy tylko będziesz miała jakiś problem lub po prostu będziesz potrzebowała pomocy, to pamiętaj, że na mnie zawsze możesz liczyć. Zawsze będę do twojej dyspozycji, obiecuję ci to. A teraz uspokój się i zmyj ten grymas z twarzy. Chcę zobaczyć twój śliczny uśmiech.
-Gdyby to było takie łatwe.. - mruknęłam i otarłam łzy.
-Mam zastosować inną metodę? - spytał i spojrzał na mnie z cwanym uśmieszkiem.
-Co masz na myśli?
-Uśmiechniesz się z własnej woli czy mam ci pomóc?
-Nie potrafię..
Niczego więcej nie mogłam powiedzieć, bo Nate odstawił kubek z herbatą i zaczął mnie łaskotać. Pech chciał, że zawsze miałam łaskotki i już po chwili kładłam się po podłodze,nie mogąc opanować śmiechu. Błagałam o litość, ale Nate'a to nie ruszało. Nadal się nade mną znęcał. W końcu zaczęłam go bić i piszczeć, więc przestał. Ciągle się śmiejąc, usiadłam po turecku i przez dłuższą chwilę się uspokajałam.
-Od razu lepiej - powiedział z szerokim uśmiechem - nieprawdaż? Człowiek jest lepszy, gdy się śmieje.
-Jesteś potworem, Bloom!
-Oj tam, przesadzasz. Przecież i tak mnie kochasz, więc w czym problem?
Zaśmiałam się i wstałam z podłogi. Spojrzałam na zegar, który wskazywał północ. Skrzywiłam się i wyjęłam z kieszeni spodni telefon. Chciałam go uruchomić, ale bez skutku. Bateria była całkowicie wyczerpana.
-Szlag.. - zaklęłam pod nosem.
-Coś nie tak?
-Padła mi bateria..  nie mam jak zadzwonić..
-Daj spokój, możesz wziąć mój telefon. I jaki ty masz problem?
-Dzięki, jesteś najlepszy.
-Ta, podobno.
Nate puścił mi oczko i podał swoją komórkę. Szybko wpisałam numer Nialla i wyszłam na korytarz. Głodomor odebrał dopiero za 3 razem. Zapomniałam, że nie dzwoniłam od siebie i mógł nabrać jakichś podejrzeń.
-Tak? - usłyszałam jego niepewny głos.
-Cześć Niall, tu Rose.
-No w końcu! Boże co się z tobą dzieje? Wydzwaniam do ciebie od ponad godziny! Gdzie jesteś, wszystko w porządku? Liam i Louis pojechali cię szukać!
-Horan spokojnie, nic mi nie jest. Jestem cała, zdrowa i bezpieczna. Po prostu padła mi bateria.
-Ty to zawsze wykręcisz jakiś numer. Mów gdzie jesteś, zaraz po ciebie przyjadę.
-Nie.. to nie jest konieczne.. - powiedziałam cicho.
-Słucham? Rose, gdzie ty jesteś do cholery?!
-Jestem u przyjaciela. Naprawdę nic mi nie jest, uspokój nerwy. Nie wracam na noc.
-Jak to nie wracasz na noc? O czym ty do mnie mówisz?
-Nialler, uspokój się! Wszystko jest w porządku, okay? Nie martwcie się o mnie. Wrócę rano w jednym kawałku, obiecuje ci to. Możesz spać spokojnie.
-Nie żartuj sobie ze mnie..
-Nie jestem już dzieckiem i nie mam 5 lat! Przestań się wściekać, wrócę jutro. Nie zachowuj się jak nadopiekuńcza niańka.
-Przecież dobrze wiesz, że cholernie się o ciebie martwię i nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś ci się stało, Rose.
-Nic mi się nie stanie, Niall. Nie jestem głupia. Po prostu mi zaufaj, okay?
-Eh.. - westchnął zrezygnowany - okay, niech ci będzie. Najważniejsze, że nic ci nie jest.
-Wrócę rano, bądź spokojny. Dobranoc.
-Dobranoc. Do zobaczenia jutro.
Szybko zakończyłam połączenie i wróciłam do Nate'a, oddając mu telefon. Znów usiadłam na łóżku i ziewnęłam. On tylko się zaśmiał.
-Zmęczona?
-Nawet nie wiesz jak. Chcę żeby ten dzień się wreszcie skończył.
-Ten dzień się dopiero zaczął. Jest po północy.
-Eh, mniejsza z tym.
-Poczekaj, poszukam ci czegoś do spania i ulatniam się do salonu.
-Wybacz, że pozbawiam cię pokoju..
-Sam ci to zaproponowałem, pamiętasz? Kiedyś mi się odwdzięczysz.
-Okay, to ci mogę obiecać.
-W porządku. Zaraz wracam.
Nate wstał z łóżka i zniknął za jakimiś drzwiami. Wrócił dosłownie po chwili i wręczył mi zwykłą, szarą koszulkę. Podziękowałam mu i poszłam do łazienki. Wzięłam tylko szybki prysznic, związałam włosy w niedbałego kucyka i włożyłam na siebie jego koszulkę, która sięgała mi do połowy ud. Opuściłam łazienkę i znów znalazłam się w jego pokoju, który był już pusty. Zgasiłam światło i położyłam się do łóżka. Pościel wciąż pachniała nim. Uśmiechnęłam się pod nosem i niemal od razu zasnęłam.
Następnego dnia obudziłam się dziwnie spokojna. Powoli podniosłam się z łóżka i przetarłam oczy. Dopiero po chwili rozpoznałam pokój swojego przyjaciela. Ostatnim razem byłam w nim przed swoim wylotem do Irlandii. Rozprostowałam kości i wstałam z łóżka, kierując się do łazienki. Szybko się ogarnęłam, ubrałam się w rzeczy z poprzedniego dnia i wyszłam na korytarz.  Kiedy przechodziłam przez salon, zauważyłam śpiącego Nate'a. Uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam do niego. W tej chwili okropnie żałowałam, że nie mam przy sobie aparatu lub przynajmniej naładowanego telefonu. Ale w tym momencie zauważyłam jego komórkę, która leżała na stoliku. Podniosłam ją cicho i zrobiłam mu zdjęcie. Wyglądał niesamowicie słodko. Poszłam do kuchni i zajęłam się przygotowywaniem śniadania, nucąc pod nosem jakąś melodię. Nalewałam właśnie herbatę do kubków, gdy usłyszałam za sobą chrząknięcie. Odwróciłam się do uśmiechniętego Nate'a, który bez żadnych skrupułów stał z nagim torsem w drzwiach. Uniosłam brwi do góry i skrzyżowałam ramiona na piersi.
-A ty co? Zgubiłeś górną część garderoby? - spytałam z sarkazmem.
-Mam podłe przypuszczenia, że przyszłaś w nocy i ją ze mnie zdjęłaś - odpowiedział, wystawiając mi język.
-Mylisz się mój drogi. Miałam lepsze zajęcia niż rozbieranie ciebie.
-Daj spokój, co może być ciekawszego?
-No nie wiem.. na przykład.. spanie?
-Grabisz sobie kochana.
-Też cię kocham. Głodny?
-Jak wilk. Mówiłem ci, że jesteś aniołem?
-Nie, ale miło mi to słyszeć. Siadaj głodomorze.
Posłusznie zajął miejsce przy stole, a ja postawiłam na nim przygotowane śniadanie i kubki z herbatą. Zaczęliśmy jeść i rozmawiać. Miałam dziwnie dobry humor. Wydarzenia z poprzedniego dnia ze mnie wyparowały. Wiedziałam, że to tylko chwilowy stan i minie bezpowrotnie, gdy znów zobaczę się z Harrym, ale w tym momencie myślałam tylko o tym, że jest dobrze. Nate był wspaniałym przyjacielem i wiedziałam, że zawsze mogę na niego liczyć. Przypadkowe spotkania naprawdę wiele potrafią zmienić w naszym życiu. Zaskakujące jak wiele...
W końcu musiałam się zbierać, ale przed tym poprosiłam Nate'a o ładowarkę. Okazało się, że mamy te same wejścia. Uruchomiłam swój telefon i ze zgrozą patrzyłam na ilość nieodebranych połączeń od chłopaków. Zabolało mnie tylko jedno: Harry nie zadzwonił nawet raz. Poczułam ukłucie w sercu, ale doprowadziłam się do porządku. Nie chciałam by Nate cokolwiek zauważył. Poprosiłam go o jego telefon. Dał mi go podejrzliwie i poszedł do łazienki. Szybko wysłałam sobie jego śpiące zdjęcie i ustawiłam jako kontaktowe. Z jego telefonu oczywiście je usunęłam. Byłam gotowa. Wyszliśmy z jego mieszkania i wsiedliśmy do samochodu. Po 30 minutach byliśmy pod domem chłopaków.  Nie chciałam wysiadać. Chciałam zostać z nim dłużej, ale nie mogłam. Niall i tak wystarczająco się zamartwiał, a poza tym obiecałam, że będę rano. Pożegnałam przyjaciela cmoknięciem w policzek i obiecałam, że za niedługo znów się zobaczymy. Odwróciłam się i weszłam do domu. Gdy tylko zamknęły się za mną drzwi, dopadł mnie Niall. Oczywiście ze zmartwioną miną.
-Mówiłam, że nic mi nie jest - powiedziałam z uśmiechem - potrzebowałam tylko chwili dla siebie. Chyba możesz mnie zrozumieć, prawda?
-Mogę.. ale nie rób mi więcej czegoś takiego. Chodzi o ten wywiad.. prawda?
-Nie tylko o wywiad. Ogólnie o całą sytuację i o wszystko, co teraz się dzieje. Musiałam to na spokojnie przemyśleć i poukładać sobie w głowie. Nic więcej.
-W porządku. A jak się czujesz? Wiem, że nie jest ci łatwo i mam ochotę zamordować Paula, ale nic nie mogę zrobić.. nikt z nas nie może. Przepraszam cię.. nigdy nie chciałem dopuścić do czegoś takiego..
-Sama się w to wpakowałam. To ja podjęłam decyzję, że mimo wszystko chcę być z Harrym. Teraz po prostu muszę to przetrwać. A właśnie.. jest w domu?
-Jest. Siedzi na górze. Na pewno wszystko okay?
-Poradzę sobie - odpowiedziałam i cmoknęłam go w policzek, po czym od razu poszłam na górę.
Nie chciałam od razu iść do niego. Nadal było mi przykro, że nie interesował się, co się ze mną działo. Chociaż w sumie.. pewnie całą noc nie było go w domu, bo zabawiał się z Carmen. Znów poczułam ukłucie bólu i wściekła weszłam do swojego pokoju, trzaskając drzwiami. A potem o mały włos nie padłam na zawał. Harry stał centralnie przede mną i przyglądał mi się dziwnie. Spuściłam wzrok i minęłam go bez słowa. Wydawał się być zdezorientowany.
-Rose, coś nie tak? - spytał i podszedł do mnie, ale ja się odsunęłam.
-Gdzie byłeś całą noc? - spytałam prosto z mostu i spojrzałam na niego.
-No.. ten...
-Wiedziałam. Byłeś z Carmen, prawda? Tak trudno to powiedzieć?
-Skarbie, przecież wiesz, że to nie zależy ode mnie. Oficjalnie jest moją dziewczyną i Paul zmusza mnie, żebym spędzał z nią jak najwięcej czasu. Ja tego nie chcę, ale nie mam wyboru. Chyba to sobie wyjaśniliśmy, prawda?
-Niby tak. To teraz powiedz mi, co działo się ze mną.
-Jak to? - spytał zdziwiony - Myślałem, że byłaś w domu z chłopakami..
-I tu się mylisz. Nie było mnie tutaj od wczorajszego popołudnia. Wyładował mi się telefon i nie miałam jak was powiadomić. Chłopaki zaczęli mnie szukać. Martwili się o mnie, a ty imprezowałeś z tą szmatą.
-Ja.. nie miałem pojęcia! Niczego mi nie powiedzieli, przysięgam. Jakbym wiedział, to sam jeździłbym po całym Londynie żeby cię znaleźć! Więc gdzie byłaś? Wszystko okay?
-Musiałam przemyśleć sobie to wszystko. Jakoś poukładać w głowie to, co się teraz dzieje. Potrzebowałam chwili dla siebie. Nic poza tym.
-Przepraszam.. naprawdę strasznie cię przepraszam za wywiad i za to, że teraz poświęcam ci mało czasu. Ale to ty jesteś dla mnie najważniejsza i to ciebie kocham. Proszę, nie zapomnij o tym, dobrze? Jesteś dla mnie wszystkim i nie chcę cię stracić..
-W porządku - westchnęłam - nie chcę się z tobą kłócić. Po prostu zostawmy temat, okay?
-Jak dla mnie świetnie. To teraz chodź tu do mnie.
Harry uśmiechnął się do mnie słodko i pocałował. Miło było znów czuć smak jego ust. Później po prostu mnie przytulił, a ja znów czułam się bezpieczna. Mogłabym tak zostać do końca życia. I to dosłownie. W końcu niechętnie się od niego odsunęłam. Wyciągnęłam telefon i podpięłam go do ładowarki, po czym poszłam do garderoby, żeby przebrać się w czyste rzeczy. Wybrałam TEN zestaw i przejrzałam się w lustrze. Nagle usłyszałam, że dzwoni mój telefon, więc pospiesznie wróciłam do pokoju. Harry trzymał moją komórkę w ręce i patrzył na mnie wściekły, pokazując mi ekran. Zamarłam w jednej chwili. Po jaką cholerę ustawiałam zdjęcie śpiącego Nate'a na jego kontaktowe?!
-Czepiasz się mnie, że imprezuję z Carmen a sama sypiasz z jakimś kolesiem?! - wrzasnął i odrzucił połączenie - Co ty sobie kurwa myślisz?!
-Harry uspokój się i daj sobie wytłumaczyć.. - zaczęłam spokojnie.
-Wytłumaczyć? A co tu tłumaczyć? Lepiej od razu się przyznaj, że mnie zdradzasz!
-Wcale cię nie zdradzam! - podniosłam głos.
-Nie? A ja tu widzę co innego!
-Jesteś nienormalny! Nate to mój przyjaciel, który pomógł mi się pozbierać i uporządkować bałagan w moim życiu! Wysłuchał mnie i pocieszył, gdy ty byłeś zajęty swoją nową lalą! Ale Nate to tylko przyjaciel ośle! To ciebie kocham!  Chyba wystarczająco dużo razy ci to mówiłam, nie uważasz?! Jak możesz osądzać mnie o coś takiego? To nie ty musisz codziennie patrzeć na to, jak obściskuję się z innym kolesiem, więc się zamknij do cholery! Tak, byłam u niego, ale on spał w salonie a ja w jego pokoju! Między mną a nim nic nie ma! Jest po prostu przyjacielem, którego bardzo sobie cenię. A ty właśnie pokazałeś, ile jestem dla ciebie warta.
Po tych słowach wściekła wyszłam z własnego pokoju. Choć to jego powinnam wyrzucić. Okay, wiem jak to wyglądało z jego strony. Wiem, że nie powinnam była ustawiać tego zdjęcia na kontaktowe, ale nie sądziłam, że to może się tak skończyć. Gdybym zobaczyła takie zdjęcie u niego, to też zaczęłabym coś podejrzewać, ale starałabym się załatwić to na spokojnie. A Harry powinien był mi zaufać. Usiadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizor. Chłopaków gdzieś chyba wywiało, bo byłam sama. Albo po prostu szlajali się po domu. To teraz nie było najważniejsze. Po jakimś czasie Harry usiadł obok mnie. Nie odwróciłam się w jego stronę i nie wypowiedziałam ani jednego słowa.
-Kochasz mnie? - spytał cicho.
-Ufasz mi? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Głupie pytanie. Oczywiście, że tak.
-To ty zacząłeś - powiedziałam i odwróciłam się do niego - Nate to przyjaciel, któremu ufam i na którym mi zależy. Ale to ciebie kocham, jasne?
-Jasne.. przepraszam za mój wybuch. Po prostu jestem o ciebie cholernie zazdrosny. Nie chcę pewnego dnia wstać z myślą, że już nie jesteś moja i należysz do kogoś innego..
-Tobie chyba kompletnie odbiło. Zawsze będę twoja.
-Obiecujesz?
-Obiecuję.
Przysunęłam się do niego i wtuliłam się w jego ciepłe ciało. Od razu objął mnie opiekuńczo i ucałował w czubek głowy. Nadal należał do mnie. To wszystko było bardzo skomplikowane. Cieszyłam się, że go mam. Nie potrafiłabym z niego zrezygnować nawet za największe pieniądze świata. Nienawidziłam Paula z całego serca za to, co nam robił, ale musiałam to zaakceptować. Kto wie, może pewnego dnia cały świat pozna prawdę? Może wszystko się wyprostuje? Musiałam w to wierzyć. Tylko nadzieja trzymała mnie przy życiu i nie pozwoliła całkowicie się załamać.
-Rozmawiałem dziś z moją siostrą - powiedział nagle Harry.
-I co tam u niej? - spytałam, wciąż wtulona w niego. 
-Wychodzi za mąż. Dzwoniła, żeby zaprosić nas wszystkich na swoje wesele. Ma wpaść w przyszły weekend, żeby zapoznać nas ze szczegółami.
-Naprawdę? To fantastycznie! Nie mogę się doczekać, żeby ją poznać.
-Uwierz mi, ona również - zaśmiał się.
-A.. ona wie.. o tym wszystkim..?
-Wie. Gemma wie absolutnie wszystko. Nie mógłbym mieć przed nią tajemnic czy ją okłamywać. To moja siostra i bardzo ją kocham.
-W takim razie się cieszę - odpowiedziałam z uśmiechem - nie chciałabym przy niej udawać, że jesteś zwykłym przyjacielem. Chociaż w domu chcę cię mieć tylko dla siebie.
-O to się nie martw - zamruczał mi do ucha - zawsze jestem tylko dla ciebie, kochanie.
Zaśmiałam się i podniosłam głowę, żeby go pocałować. Właśnie w tym momencie do salonu zbiegła się cała reszta.
-Nie ma to jak widok dwóch zakochanych dzieciaków - powiedział Lou i rozsiadł się obok nas.
-Zazdrosny? - spytał go Hazza i wystawił mu język.
-Kolego, ja jeszcze znajdę tą jedyną. O to się nie martw. W morzu jest wiele ryb, jak to mówią.
-Zaraz, chwila - wtrącił się Niall - chcesz powiedzieć, że masz zamiar zakochać się w rybie? Albo w jakiejś syrenie czy coś?
-Jesteś taki głupi, czy tylko udajesz?
-Choroba wrodzona - mruknął Zayn.
-Ej! - krzyknął Horan i walnął w niego poduszką - Ja mam uczucia!
-W lodówce jest wczorajsza pizza.. - powiedział Liam, na co Nialler od razu na niego spojrzał.
-To mi przypomniało, że jestem głodny. Dzięki, Daddy. Jak zwykle wiesz, co mi chodzi po głowie.
-Nialler, cały świat to wie - powiedział Harry - każdy nasz fan wie, że masz obsesję na punkcie jedzenia i jesteś naszym żarłokiem.
-Ktoś musi nim być. Nie mam problemu z tym, że muszę to być ja. A jak fani zaczęliby przysyłać mi jedzenie, to również nie miałbym nic przeciwko.
-Opublikuj to na Twitterze - powiedziałam do kuzyna z uśmiechem.
-Dobra myśl! To ja zaraz wracam a wy pomyślcie, co mamy zamiar robić.
Po tych słowach poszedł do kuchni, a my zaczęliśmy się śmiać. Tak sami z siebie. Brakowało mi takich wieczorów, kiedy wszyscy razem mogliśmy spędzać czas i nie przejmować się niczym innym. Tylko Zayn był dziwnie przygaszony. Niby żartował i robił dobrą minę do złej gry, ale mnie nie mógł oszukać. Widziałam, że coś jest nie tak. W sumie to chyba wszyscy to wiedzieli. W pewnym momencie szepnęłam mu do ucha, żeby wyszedł ze mną na zewnątrz. Zrobił to bez żadnych oporów. Reszta została w środku i oglądała jakiś film. Przeszliśmy do ich wielkiego ogrodu i usiedliśmy na hamaku, okrywając się kocem i patrząc w gwiazdy.
-Teraz możesz mówić - odezwałam się.
-Jesteś niemożliwa - zaśmiał się - wyciągnęłaś mnie tutaj tylko po to, żebym mógł się wygadać?
-Przecież tego potrzebujesz. No dalej, mów co ci leży na sercu.
-Przecież sama dobrze wiesz.. - powiedział cicho - od naszej ostatniej rozmowy mało się zmieniło.
-Ale jednak coś się zmieniło. No mów, przecież jestem tu dla ciebie. Tylko się streszczaj bo mój chłopak zacznie podejrzewać, że go zdradzam. Więc?
-Ciągle o niej myślę. W kółko i w kółko, i znowu. To jest jak jakaś obsesja. Nie mogę wytrzymać dnia bez jej głosu. Nie mogę wytrzymać bez chociażby krótkiej rozmowy z nią. Czuję się jakby ona była moją bratnią duszą. Wiem, że to brzmi jak brednie, ale tak jest. Jeszcze nigdy w życiu nie poznałem kogoś takiego. Zrobiłbym absolutnie wszystko, żeby mogła być tu teraz ze mną. Jak patrzę na Amber, widzę jej twarz. Jak ją całuję, to wyobrażam sobie, że to Nat. Jest jak jakiś narkotyk a ja powoli przestaję sobie z tym radzić. Jest tak daleko, że nie mogę jej nawet przytulić.. i ciągle muszę udawać, że kocham Amber. Rose, to mnie niszczy. Nie jestem już sobą. Nie potrafię..
-Zayn.. co ja mogę ci powiedzieć? Że cię rozumiem? Że będzie dobrze? Że się ułoży? Sam powinieneś w to wierzyć i po prostu to wiedzieć. Ja wiem, że nie jest łatwo. Codziennie muszę patrzeć jak Harry obściskuje się z Carmen. Uwierz, mnie też to cholernie boli. Ale musimy dać radę. Mamy siebie, tak? To chyba najważniejsze. Będziemy wspierać się nawzajem i dotrwamy do końca tego teatrzyku. Potem musi być dobrze. Podobno nadzieja umiera ostatnia.
-Mnie to po prostu wykańcza.. to nie ty musisz udawać, że spotykasz się z jakąś laską, żeby media miały o czym pisać.
-To nie ty musisz patrzeć jak twój chłopak pokazuje się z inną, żeby media miały o czym pisać - odpowiedziałam z sarkazmem - Zayn, głowa do góry. Jeszcze wszystko wyjdzie na prostą. 
-Tak myślisz? - spytał niepewnie.
-Ja tak nie myślę. Ja to wiem. Tak musi być bo pójdę i skoczę z mostu. A ty ze mną.
-Okay, umowa stoi. Jak coś to zabijamy się oboje, tak?
-Masz to jak w banku.
Po tych słowach oboje zaczęliśmy się śmiać, a Zayn mocno mnie przytulił, szepcząc do ucha szczere "dziękuję". Poczułam się lekko na sercu. Byłam z siebie zadowolona. Przynajmniej jemu mogłam pomóc, bo sobie niestety nie potrafiłam.  Posiedzieliśmy tam jeszcze przez chwilę, a później wróciliśmy do reszty. Usiadłam obok Hazzy i całą swoją uwagę starałam się skupić na filmie. Kiedy dobiegł końca, po prostu poszłam do siebie. Byłam zmęczona i chciałam po prostu się położyć. Chciałam, żeby kolejny dzień mojego życia w końcu się skończył. Pocałowałam Harrego i poszłam na górę. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w swoją ulubioną piżamę i położyłam się do łóżka. Zasnęłam niemal od razu.

Nagle coś mnie obudziło. A jak się okazało - ktoś. Harry delikatnie mną potrząsał, mówiąc żebym szybko wstawała. Spojrzałam na niego nieprzytomnym wzrokiem, zastanawiając się, o co może mu chodzić. Popatrzyłam na zegarek i miałam ochotę go zamordować.
-Zwariowałeś? - spytałam go - Dlaczego budzisz mnie o 3 w nocy? Spać nie możesz czy co?
-Nie gadaj, tylko wstawaj - powiedział z uśmiechem.
-Nie ma mowy - odpowiedziałam i nakryłam głowę poduszką - to może poczekać do rana.
-Nie może. Rose, bo zastosuję inną metodę. Wstawaj.
-Tyran z ciebie - jęknęłam - ja chcę się wyspać. Ty też powinieneś.
-Liczę do trzech i wyniosę cię stąd w piżamie. 
-Ale..
-Raz - przerwał mi - dwa..
-Dobra, okay! Wstaję.
Walnęłam go poduszką i wstałam z łóżka. Byłam w opłakanym stanie, a on nie odpuszczał. Kazał mi szybko się ubrać i wyszedł na korytarz, oznajmiając, że mam 15 minut. Przemyłam twarz zimną wodą, ubrałam się w jakiś zestaw i darując sobie makijaż, wyszłam na korytarz. Harry stał oparty o ścianę. Kiedy mnie zobaczył,po prostu objął mnie w talii, pocałował w czoło i zaprowadził na dół. Nie odzywałam się słowem, bo byłam na niego wściekła za to, że obudził mnie w środku nocy. Bez żadnych skrupułów wyprowadził mnie na zewnątrz i kazał wsiąść do swojego samochodu.
-Mogę wiedzieć co ty do cholery robisz? - spytałam zirytowana - gdzie mam z tobą jechać o
3 nad ranem?!

-Zaufaj mi słoneczko - powiedział ze słodkim uśmieszkiem - nie pożałujesz.
Westchnęłam tylko i posłusznie wsiadłam do jego Porsche. Jechaliśmy przez jakiś czas. Dookoła nas nie było praktycznie nikogo. Minęliśmy tylko kilka samochodów. No tak, bo kto normalny jedzie gdzieś o 3 w nocy? Kiedy w końcu samochód się zatrzymał, Harry wysiadł i otworzył mi drzwi. Nadal nie miałam pojęcia, co mu chodzi po głowie. Zorientowałam się, że stoimy przed jakimś mostem. Ale nie był to Tower Bridge ani inny, który znałam. Był to zupełnie inny most, którego nigdy wcześniej nie widziałam i nie miałam pojęcia o jego istnieniu. Był słabo oświetlonym, gdyż znajdowaliśmy się na obrzeżach Londynu. Harry wziął mnie za rękę i wprowadził na niego. Z zafascynowaniem patrzyłam na księżyc i gwiazdy, które odbijały się w spokojnej tafli Tamizy. Zapomniałam, że chciało mi się spać. Byłam wdzięczna swojemu chłopakowi, że zabrał mnie w to miejsce akurat teraz, gdy całe miasto spało. Byliśmy tylko we dwoje. W końcu mogliśmy być razem poza domem chłopaków. Nagle Harry się zatrzymał i spojrzał mi prosto w oczy.
-Kocham cię i chcę żebyś wiedziała, że to się nigdy nie zmieni. Jesteś częścią mojego życia i nie wyobrażam sobie, że kiedykolwiek miałoby cię zabraknąć. Jeszcze nigdy w życiu nie poznałem kogoś tak wyjątkowego, jak ty. Jesteś dla mnie jak narkotyk. Nie umiem bez ciebie wytrzymać. Obiecuję ci, że ta szopka w końcu się skończy i będę mógł pokazać światu, jak bardzo cię kocham i jak bardzo jesteś wspaniała. Inni pokochają cię tak samo, jak ja. Przysięgam, że nigdy cię nie opuszczę. Jesteś moja na zawsze.
Czułam, jak łzy powoli zaczynają spływać mi po policzkach. To były najpiękniejsze słowa, jakie kiedykolwiek słyszałam. Wtuliłam się w Harrego tak, jakbym nigdy miała go nie puszczać. Zrozumiałam, że jest całym moim życiem. Nie sądziłam, że mogę kochać go jeszcze bardziej niż do tej pory. A jednej w tej jednej chwili urósł w moich oczach. Wiedziałam, że nie mogę go stracić i zrobię wszystko, by został ze mną na zawsze. Czegoś takiego nie czułam nawet przy Joshu. Podniosłam głowę i nasze usta złączyły się w długim, słodkim pocałunku. To było wspaniałe uczucie. A jak się okazało, nie przywiózł mnie tam tylko po to, żeby mi to powiedzieć. W jednej chwili wyciągnął rękę, na której leżała mała, miedziana kłódka. Spojrzałam na niego zdezorientowana.
-Ten most nie jest zwykłym mostem - powiedział, wciąż patrząc mi w oczy - wielu ludzi właśnie w tym miejscu wyznało sobie miłość. Chociaż nie każdy wie o jego istnieniu.
-Do czego zmierzasz?
-Ta kłódka symbolizuje naszą miłość. Tak jak te wszystkie, które tutaj są.
Odwróciłam wzrok i dopiero wtedy zauważyłam całą masę małych kłódek przypiętych do barierek tego mostu. Wyglądało to niesamowicie.
-Jeżeli powiesz, że chcesz być ze mną na zawsze, przypniemy ją tutaj. A wtedy nie będzie już odwrotu. Będziemy na siebie skazani już do końca życia. Nikt naszej miłości nie rozłączy i nie zniszczy. Będziemy trwać tak, jak ta kłódka. Więc jak? 
-Chcę być z tobą na zawsze - powiedziałam bez zastanowienia - zawsze, zawsze i zawsze!
-Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę. Razem?
-Razem.
Podeszliśmy do barierki i wspólnie przypięliśmy naszą kłódkę. Dopiero wtedy zauważyłam, że są na niej nasze inicjały, połączone serduszkiem. Przytuliłam się do Harrego i patrzyłam na cały most, a w szczególności na ten jeden mały przedmiot, który wywoływał uśmiech na moich ustach. To była najpiękniejsza chwila mojego życia. I z całą pewnością mogłam stwierdzić, że mimo wszystko byłam szczęśliwa...

______________________________
Hej kochanee! < 3 
Jest trzydziestka! Wybaczcie, że tak długo musiałyście czekać, ale teraz cały czas siedzę w książkach, bo zbliżają się egzaminy. Niestety nie mam nawet jak pisać;/ Dlatego..
Blog zostaje zawieszony do dnia 26 kwietnia.
Wybaczcie mi, ale naprawdę nie mam innego wyjścia. Obiecuję, że rozdział 31 pojawi się zaraz po ostatnim dniu egzaminów.  Muszę się skupić i napisać najlepiej, jak potrafię. Teraz proszę Was tylko o jedno:
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ! ♥
Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Do napisania za niedługo!
Kocham Waaas < 3

43 komentarze:

  1. rożdział cudowny ubóstwiam cię jesteś niesamowita kocham cały ten blog i wszystkie inne twoje opowiadania czekam na powrót po egzaminach
    p.s. trzymam za cb kciuki na testach

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne!!! kocham cie za to że masz taki talent!!!
    czekam na następny.
    Pozdrawiam, Magda. xx

    OdpowiedzUsuń
  3. awww... rewelka... no zajebisty ten rozdział! Harry jaki romantyk, na ja cię pierniczę... oby wszyscy byli szczęśliwi ;> i Zayn i Rose no wszyscy!
    powodzenia na egzaminach! ;)
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. awww, świetny rozdział!
    powodzenia na egzaminach! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. KOCHAM cIĘ KOCHAM !! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział genialny <3 Boooosz jaki Hazza sloooodki. Na prawdę podziwiam Rose, że pomimo wszystko, pomimo tego jak jej ciężko to ona to wszystko wytrzyuję. Przecież prawdziwa miłość zwycięży wszystko. Co do Zayn'a to jemu także straszie współczuję, ale coś czuję, że czuwasz nad Nat i będę razem. Oby tak ! <3
    Co do zawieszenia to rozumiem Cię. Z trudem, ale wytrzymamy ! Życzę powodzenia na sprawdzianach. Sama pisałam nie dawno spr szóstoklasisty i wiem jaka to presja. Więc z całego serca powodzenia i Hazza nad Tobą czuwa! <3 Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. genialny wyszedł Ci ten rozdział,strasznie mi się podoba,jeju jaka afera przez to głupie zdjęcie,dobrze że ona ma takiego przyjaciela <3 słodko.szkoda,mi jej że musi patrzeć na to jak jej chłopak obściskuje się z inną.
    czekam na nowy,szkoda ze blog zawieszasz ;c
    ZAPRASZAM DO MNIE: http://life-is-not-that-easy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. oh ja niestety też mam testy :/ masakra -.- no nic jakoś trzeba wytrzymać ;)
    a rozdział świetny i taaaki romantyczny *.* czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny ! Kocham ! Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału <33

    OdpowiedzUsuń
  10. Więc tak.. Rozdział jest genialny, ale ty na pewno już o tym wiesz. Tą ostatnią sytuację chyba zaczerpnęłaś z drugiej części filmu 'Trzy metry nad niebem' - świetnie! (Tylko, że tam jeszcze chłopak wyrzucił klucz do wody) ^.^
    Ogółem w poprzednim rozdziale, gdy go dodałaś fajna była czcionka i styl. Fajnie by było jakbyś dodawała w takim wykonaniu. Nie wiem co jeszcze.. A jest mi smutno, że zawieszasz bloga, ale rozumiem. Sama mam testy i muszę się do nich również przygotować. Z niecierpliwością czekam na 31 notkę ;>

    N. ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. aaaawwww ale słoodkie <33
    Świetny kochana <33

    OdpowiedzUsuń
  12. JEEJ *.* Normalnie mega ♥
    Kocham tooo :*:*:**:*
    Trzymam kciuki, żeby Ci wyszło :))
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. No, w końcu się doczekałam <3
    Rozdział jest megaśny ^.^

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooooo tak wrescie uwielbiam normalnie...
    dlaczego zawieszasz ehhh....
    ale bede czekac na kolejny rozdział!!!
    kocham normalnie!!
    Paulaa

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny rozdział :)
    z niecierpliwością czekam na następny ;*
    pozdrawiam Miśka ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział jak zawsze i trzymam za Ciebie kciuki na egzaminach.

    OdpowiedzUsuń
  17. Cuuudowny! Powodzenia na egzaminach ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Ahhh idealny *.* Jasne, rozumiem cię. Życzę powodzenia i czekam na NN :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny blog. Czytałam wszystko od początku przez 2 dni i uwielbiam to co piszesz, mam nadzieję, że jeszcze mnie miło zaskoczysz. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział. Powodzenia na egzaminach :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Super rozdział *.* Uwielbiam Rose i Harry'ego. Ten genialny pomysł z kłódką <3 Awww. Powodzenia na egzaminach ;) CZEKAM NA NN ^_^

    OdpowiedzUsuń
  21. rozdział świetny tylko mam jedn uwagę zauważyłam to wcześniej konkretnie chodzi, o to że psikamy się perfumami a nie perfumą ale to taka mała uwaga

    OdpowiedzUsuń
  22. Jej! To jest super! Niedawno zaczęłam to czytać i chcę więcej! Piszesz świetnie i tematyka nie jest nudna, jest wręcz wspaniała! Pisz szybko!

    PS. Jak masz czas to wpadnij :
    1. http://opowiada-kamila69.blogspot.com/
    2. http://nie-chce-juz-zyc-kaczuszka69.blogspot.com/

    Kaczuszka <3

    OdpowiedzUsuń
  23. kurcze znalazłam tego bloga po szkole i nie moge się od niego oderwać a powinnam zrobić zadanie z angielskiego dziewczyno jesteś genialna

    OdpowiedzUsuń
  24. chcę mieć takiego przyjaciela jak Nate! *-*
    i kiedyś znajdę taki most ;]
    będe trzymać kciuki w egzaminy ;*
    rozdział jak zawsze super ♥
    Oll.xx

    OdpowiedzUsuń
  25. wreszcie Nate masz świetnego bloga

    OdpowiedzUsuń
  26. G-E-N-I-A-L-N-Y!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Podpisuje się pod pozostałymi komentarzami .
    Czekam na next !
    Przepraszam za spam , ale chciałabym abyś zajrzała do mnie , ponieważ ja będę tu częstym gościem
    http://noteverythingisperfect19.blogspot.com/ - Historia córki , króla Uk . Zbuntowana księżniczka , która w dzieciństwie straciła przyjaciela . Czy mu wybaczy ?

    OdpowiedzUsuń
  28. świetny! MAsz ogromny talent

    OdpowiedzUsuń
  29. Prośba do autorki mianowicie: chciałabym, żebyś ogłosiła Akcję ze wstążkami w wakacje. Na czym to miało by polegać? Już wyjaśniam Przez całe wakacje dany fandom będzie nosił na ręce wstążkę o danym kolorze .
    Directioners - czerwona
    Beliebers - fioletowa
    Mixer - różowa
    Roomies - brązowa
    Selenators- niebieskie
    Lovatics- zielone
    Swiftie- białe
    Rihannanavy - żółte
    TVDfamily - Czarne
    Sheeranator - pomarańczowe
    Brats - szara
    Smilers - żółte (jaśniejsze od RihannaNavys)
    Rushers - granatowe
    Barbz - Ciemny róż
    Arianators- turkusowy
    TWfamily - ciemny zielony

    Jeśli zobaczycie kogoś ze wstazka-podejdzcie! Obojętnie jaki ma kolor:) Wstążki zawiazujemy na prawej rece,podawajcie dalej żeby każdy wiedział:) Fajnie by było jakby wiele krajów włączyło się w tą akcje. Pewnie wielu z was wyjedzie za granice więc był by to fajny powód do rozmowy♥/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fajny pomysł na zjednoczenie

      Usuń
  30. Powieść opowiada o dwóch mężczyznach, przyjaźniących się ze sobą od lat i o ich codziennym życiu. Andrew to typowy, odważny podrywacz i łamacz damskich serc, a Steven spokojny i wrażliwy romantyk. Mimo że mają różne charaktery, świetnie się ze sobą dogadują. Wkrótce w ich życiu pojawią się dwie piękne kobiety, a oprócz tego wielkie kłopoty... Ciekawi Cię moja książka? W takim razie zajrzyj na www.troubles-of-love.blogspot.com Mam nadzieję że wpadniesz i skomentujesz prolog. ;) Pozdrawiam i przepraszam za spam.

    OdpowiedzUsuń
  31. swietny !*___*
    powodzenia na egzaminach !<3

    ~smile!;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja już jestem zaangażowana w akcję ze wstążkami, chyba trochę wyprzecdziłąm ten wpis.xd

    Rozdział bardzo fajny
    FDJS (Forever Directioner-Jula Styles
    sorki, ale wstwiłam już tyle komentarzy, że nawet nie chce mi się pisać już pełnego podpisu, wybacz.xd
    Kocham Cb iTwojego bloga.xd
    FD-Jula Styles

    OdpowiedzUsuń